poniedziałek, 4 lutego 2013

ZUPA OD SERCA



























Kolejka zaczyna ustawiać się zaraz po jedenastej, ale drzwi uchylą się dopiero w południe.
Za nimi jest mała sala. Wewnątrz jednorazowo zmieści się tylko 40 osób, pozostali będą musieli cierpliwie czekać na swoją kolej.
Kilka stołów i ław do siedzenia, długie blaty wzdłuż ścian.
I  DWA  OKIENKA.
Przy pierwszym będzie chleb, cały bochenek chleba dostanie się w dłonie, ale bywały też dni gorsze - gdy Pan Mariusz tylko cztery kromki mógł każdemu podać. Czasem siostra Leokadia czeka tu jeszcze z paczką ciastek.
Przy drugim okienku Pani Maria naleje gorącą zupę po same brzegi talerza,  gorącą , gęstą ... Człowiek może się ogrzać i nasycić tą zupą , nasycić ciało i serce, bo przecież ktoś jednak o nim pomyślał, ktoś zadbał.
Wejście do tej sali to wytęskniona chwila. Dla wielu którzy tu przychodzą jest to jedyny ciepły posiłek w ciągu dnia - posiłek, który zimą życie ratuje.
A przychodzi wielu. Od poniedziałku do soboty wydawanych jest tu co najmniej  700 posiłków dziennie, zimą ich liczba sięga nawet 1000. Nikt nie odchodzi głodny spod tych drzwi.


Przygotowanie zupy dla bezdomnych i ubogich jest pracą zespołową - wspólnym dziełem wielu rąk,  pracowników Kuchni im św.Brata Alberta oraz wolontariuszy. Nad wszystkim od sześciu lat czuwa siostra Leokadia Martyniak, Albertynka.

Praca zaczyna się o ósmej, do dwunastej trzeba zdążyć z ugotowaniem minimum 350 litrów zupy. Zimą potrzeba więcej - nawet 390 litrów.
Jak tego dokonać by nie zawieść wszystkich głodnych i zziębniętych którzy przyjdą ?
Niezbędne są dwa elektryczne kotły, każdy o pojemności 170 litrów.
Gdy gotuje się jarzynową - to do tych garów jednorazowa trafia miedzy innymi 120 kg ziemniaków, 20 kg włoszczyzny, 10 kg brokułów. By zrobić kapuśniak potrzeba minimum 40 kg kapusty kiszonej. Soli też nie odmierza tu nikt łyżkami :)
Potrzeba wydać co najmniej 600 bochenków chleba zanim przestaną wyciągać się po nie dłonie potrzebujących, a tych dłoni jest coraz więcej i coraz młodsze są.
Działalność kuchni finansowana jest przez Caritas, Gminę Kraków, Miejski Urząd Wojewódzki, MOPS, firmy i prywatnych darczyńców. Cześć żywności pochodzi ze środków na dożywianie z UE.
TY TEŻ MOŻESZ POMÓC  !




















Dochodzi dwunasta. Dziś łatwiej jest stać, dziś tylko mży deszcz.
Tydzień temu było gorzej, stało się w mrozie i w śniegu.
Już za chwilę drzwi się otworzą, już Pan Krzysztof i Pan Marek stawiają na wózku pierwszy pięćdziesięcio litrowy gar z zupą. Wciągu kilku minut trafi on na talerze i wrócą do kuchni  po kolejny ... i po kolejny ... i ...




 Siostra Leokadia mówi :

" Nasza codzienna praca w jadłodajni dla bezdomnych i ubogich to służba z miłości do człowieka ... "

 I cytuje słowa św. Brata Alberta :


"Powinno się być dobrem jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić "








ZOFIA NOWACKA-WILCZEK - ZUPA  WEDŁUG ŚW. BRATA ALBERTA

" Pani Anna która co dzień
do zakonnic przychodzi
i za zupą siada
przed przyjęciem pierwszej łyżki
gardło spowiada z biedy
krzyżem zupę zamawia
i odprawia obiad
koncelebrowany
po którym uroczyście
i tak dostojnie odchodzi od stołu
jakby to święta zupa była
na kościach z aniołów
później ją przeżywa
na skwerku przysiada
i opowiada zupę
swej kucharce ze dworu Żarnosi
która zginęła zaraz w trzydziestym dziewiątym
i nawet za swe odejście nie raczyła
przeprosić
opowiada od początku do końca
chwałę zupy głosi
groszek po groszku
marchew po marchewce
gotowa wynieść nawet między wiersze
zupę ze stołówki u Brata Alberta
 gdzie tym którym oprócz nędzy
jeszcze jeść się chce czasem
i którzy pazernie łakną przyjaznego słowa
darmo zawsze dają
nawet z kromką chleba
serdeczność grochową
lub pomidorową."



Pytam siostrę Leokadię czego najbardziej potrzebuje Kuchnia św. Brata Alberta.
 - Ludzi dobrej woli nam potrzeba i przepisów prawa ułatwiających przekazywanie żywności potrzebującym. Bywa, że żywność jest wyrzucana, a mogłaby trafić do takiego miejsca jak to.
- I zmiany mentalności ludzi nam potrzeba - tak by każdy umiał dostrzec CZŁOWIEKA w bezdomnym, w ubogim, w kimś niedołężnym, chorym, starym ...  by go nie odrzucał, nie poniżał ...
- Nowego lokalu. Tu na ul. Dietla 48 w Krakowie  jest bardzo mała jadalnia. Potrzebujących jest coraz więcej - potrzebujemy więc większych pomieszczeń by wszystkim nieść pomoc.




















Przepis- przepis na zupę gotowaną prawdziwie od serca - może 1% podatku przekazane na rzecz Caritas ? -  pomyślcie o tym.
                      
Wszystkie informacje o Kuchni im. św.Brata Alberta oraz o Caritas odnajdziecie [ TU ] 



16 komentarzy:

  1. Świetny wpis, doskonale znam to miejsce jako była mieszkana Krakowa. Nie musiałam nigdy korzystać z dobroci Kuchni św. Brata Alberta ale dla ludzi potrzebujących ta miska ciepłej zupy jest sercem na talerzu. Nie płacę podatków w Polsce ale podarowałabym ten 1% gdybym mieszkała!Mam nadzieję, że znajdzie się kilka osób które to zrobią!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomniałam o podatkowej darowiźnie bo teraz ten "czas rozliczeń" akurat ... ale ważniejsze jest to aby nie traktować tych ludzi jak "niewidzialnych" ... ważniejsze jest by umieć w nich dostrzec człowieka ...
      A zupa ... niedawno pisałam o mojej zupie od serca ... ale czymże była ta moja przy tej ? ... nie umiałam się powstrzymać i napisałam ten tekst ...

      Usuń
    2. To naprawdę bardzo dobry tekst. Cieszę się, że go przeczytałam. I świetne zdjęcia. Widać rękę fachowca :).
      Pozdrawiam Agnieszka :)

      Usuń
  2. Jak dobrze, że są TAKIE miejsca, gdzie można rozgrzać się talerzem ciepłej zupy... Oby nigdy nie zabrakło chleba i serca dla potrzebujących...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich jadłodajni w moim mieście jest więcej ... ta nie jest jedyna ... i codziennie ludzie odnajdują tam pomoc i dobre słowo ...
      Gdy wróciłam do domu , usiadłam z rodziną do obiadu miałam to uczucie jak wielkie jednak mam szczęście ...

      Usuń
  3. Wspaniałe gotowanie dla Potrzebujących!
    Ze wzruszeniem czytam o takich prawdziwych odruchach serca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie którzy tam pracują podejmują ten trud codziennie ... trud niesienia pomocy ludziom , których tak naprawdę reszta społeczeństwa już odrzuciła ...

      Usuń
  4. to wspaniale, że przypominasz o potrzebujących
    myślę, że wiele osób skorzysta z podpowiedzi i przekaże ten 1% właśnie dla Caritasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję , że czytającym choć coś w pamięci zostanie ... że mijając kiedyś bezdomnego , proszącego o wsparcie na ulicy - nie potraktują go jak "niewidzialnego" i kawałkiem chleba się z nim podzielą ...

      Usuń
  5. Im więcej osób może pomóc tym lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozwinę trochę zdanie , które powiedziałaś : Im więcej osób zaangażuje się w pomoc tym ludziom w wychodzeniu z bezdomności tym lepiej ...

      Usuń

  6. Szanowna Pani,
    w imieniu Caritas Archidiecezji Krakowskiej wyrażam głęboką wdzięczność za znakomity wpis, zrozumienie i życzliwość.
    Widzę duszę społecznika i osobę wrażliwą na potrzeby innych.
    Osoby takie jak Pani pomagają nam pomagać!

    Serdecznie pozdrawiam
    Agata Chabko

    Caritas Archidiecezji Krakowskiej

    laureat VIII edycji nagrody “Kryształy Soli”
    dla najlepszej organizacji
    prowadzącej działalność pożytku publicznego
    w dziedzinie pomocy społecznej
    na terenie województwa małopolskiego

    Organizacja Pożytku Publicznego

    KRS 0000 207 658

    OdpowiedzUsuń
  7. Aniu, jesteś wspaniała, wiesz? Coraz więcej nas łączy.
    Ja działam od pnad 20 lat w Arce (dom dla niepełnosprawnych ) i Drużynie Szpiku. Marzę by móc pracować w hospicjum...
    JAk cudownie że oprócz strawy dla ciała jest u Ciebie strawa dla duszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praca w hospicjum jest niezwykle trudna emocjonalnie ... obawiam się , że nie podołałabym ...
      A praca z niepełnosprawnymi osobami - faktyczne łączy nas sporo :)

      Usuń
  8. Podczas codziennego spozywanego pysznego i cieplego obiadku, warto pomyslec i choc przez chwile zastanowic sie, ze w dzisiejszych czasach wciaz jest ogromna ilosc osob,ktore sa glodne, zmarzniete, samotne. Nie zyjemy sami na tym swiecie, warto rozejrzec sie wokol, otworzyc swoje serce na potrzeby innych. Uwazam ze pomimo iz czlowiek w zyciu osiagnie wszystkio : sukces ,kariere ,pieniadze, nigdy nie bedzie czlowiekiem szczesliwym i spelnionym jesli bedzie myslal tylko o sobie i o swoich potrzebach.

    OdpowiedzUsuń