niedziela, 10 listopada 2013

bańka mydlana






















/ fot. Richard Heeks /

Zdawać by się mogło , że wszystko dzieje się w jednym momencie , ale nie jest to prawda. To proces o wiele bardziej złożony choć nasze oko nie potrafi go dostrzec .
Zaczyna się od zerwania napięcia powierzchniowego w miejscu , którego dotknął palec . Potem koliście od tego punktu postępuje rozpad na krople i trwa do chwili , w której obejmie całą bańkę . To dopiero wtedy wszystkie krople tracą swoje pierwotne uporządkowanie i spadają ...

I  BAŃKA  MYDLANA  PRYSKA 

Autorem tego niezwykłego zdjęcia jest Richard Heeks , dla którego fotografowanie mydlanych baniek stało się wielką pasją . Uchwycił na fotografiach cały proces pękania mydlanej bańki - od jego poczatku , aż do końca / a to wbrew pozorom znacznie trudniejsze niż sfotografowanie uderzającego w ziemię pioruna /.
Jego prace możecie obejrzeć na TEJ stronie .


MYDLANE  BAŃKI ...
Jest w nich coś fascynującego , coś magicznego ...
Dzieciaki na całym świecie uwielbiają się nimi bawić i ta fascynacja wcale nie mija wraz z wiekiem :)
Mieniące się tęczowymi barwami , małe , wielkie , ulotne - zawsze przyciągają nasz wzrok , wywołują uśmiech i radość ...

Są jednak takie chwile , gdy wszystkie nasze plany , marzenia , pragnienia niczym te mydlane bańki się stają . I choć to porównanie komuś może mało wyszukanym się wydać - to jednak jest bardzo trafne . 
Nagle uświadamiamy sobie , że cały nasz świat , ten który znamy , ten który budujemy latami jest równie nietrwały jak ta bańka i  może w jednej chwili prysnąć na naszych oczach za jednym palca dotknięciem ...

27 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcie!
    Często nasza rzeczywistość bańkę przypomina...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i równie często o tym zapominamy...

      Usuń
  2. Zdjęcie jest niesamowite!
    Obyśmy jak najmniej takich życiowych baniek mieli. Tego Ci życzę. :*
    Choć zwykle okazuje się (po czasie), że dobrze, ze coś pękło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tym razem było inaczej ... to była taka bańka , której pęknięcia nie umiem sobie nawet wyobrazić ... pewnie niedługo o tym napiszę ...

      Usuń
  3. Jakże prawdziwe jest to zdjęcie, i jakże niesamowite. Ostatnio właśnie tak pękło moje szczęście((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, nie wiem co się u Ciebie dzieje, ale uwierz mi że czasami takie powroty są lekiem na zranione ciało i duszę. Choć łatwo nie jest to staram się już o tym nie myśleć, a przynajmniej nie tak często ( bo myśleć będę o tym do końca moich dni). Aniu byłam u Ciebie i przeczytałąm wszystkie posty od ostatniej mojej wizyty, Twój blog jest wyjątkowy i daje dużo pozytywnej energii, tak bardzo mi teraz potrzebnej! Całuję Cię mocno!!!

      Usuń
    2. Dobrze , że wróciłaś Olimpio ... mam za sobą kilka dni , w których cała pozytywna energia ze mnie uszła ... tak w jednej chwili ... tak po przejściu z dzieckiem przez jedne ze szpitalnych drzwi ... ale wróciliśmy zza nich :):):) energia mi pewnie też wróci , gdy odpocznę ...
      Trzymaj się Olimpio ... nie trzeba zapominać ... trzeba tylko to w sobie oswoić ...

      Usuń
  4. Samo zycie!!! Zdjecie rzczywiscie bardzo piekne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcie jest niesamowite, długo się na nie gapiłam z rozdziawioną buzią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też tak miałam , gdy zobaczyłam je po raz pierwszy ...

      Usuń
  6. Aniu, nie można poddawać się. Baniek jest mnóstwo, jedna pęka, a za nią lecą kolejne...Ściskam z całego serca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Marzena za wszystkie słowa otuchy w tamtych dniach ...

      Usuń
  7. "cały nasz świat , ten który znamy , ten który budujemy latami jest równie nietrwały jak ta bańka i może w jednej chwili prysnąć na naszych oczach za jednym palca dotknięciem ..." jak trafnie to ujęłaś Aniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak własnie w chwili pisania tego postu świat widziałam...

      Usuń
  8. Niestety takie jest życie..... ale trzymam kciuki żeby było dobrze! Pozdrawiam ciepło!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. czasem tak bywa...w tej ulotności też tkwi urok naszego świata...jeśli ta efleksja jest jednak podyktowana jakimś smutnym zdarzeniem, to trzymam kciuki , że by prysnęło jak ta bańka. Uściski Aniu :) M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdy uświadamiamy sobie tę kruchość i ulotność naszego świata - zaczynamy doceniać to co najważniejsze

      Usuń
  10. Lubię wierszyk o Bańkowicach Mydlanych, zawsze pozytywnie mnie nastraja, mimo, że bańka sama w sobie taka ulotna...
    życzę Ci aby za smutną bańką pojawiło się wiele pięknych i niosących miłe wspomnienia. Całuskuję

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam puszczać bańki mydlane i często bawię się nimi, lubię gdy odbija się w nich niebo, zieleń ogrodu, nie kojarzy mi się z przemijaniem.
    Pozdrawiam Cię i życzę nadziei na lepsze jutro.

    OdpowiedzUsuń