wtorek, 26 listopada 2013

Zwykły Bohater Renata Radomska - KONTROWERSJE WOKÓŁ NOMINACJI

/ na zdjęciu - Renata Radomska; źródło : http://www.zwyklybohater.pl/inicjatywa-547 /

Dziś będzie o tym, że nadzieja umiera ostatnia i o tym, że zawsze znajdą się ludzie, którzy zechcą to wykorzystać.

Trwa kolejna edycja akcji ZWYKŁY BOHATER.
( Tak na marginesie - Czy należy nagradzać człowieka za to, że zachował się tak, jak na człowieka przystało ? Nie wiem, może takie czasy mamy, że trzeba. Ale nie o tym ten tekst będzie.)

Jedną z dziewięciu finalistek  akcji Zwykły Bohater jest Renata Radomska.
Wokół jej nominacji rozpętała się medialna burza. I NIE BEZ POWODU TAK SIĘ STAŁO.

WIELE  OSÓB  NIE  MOŻE  POGODZIĆ  SIĘ  Z  TYM  ABY  MEDIA  PROMOWAŁY  FAŁSZYWY  WIZERUNEK  AUTYZMU. 

WIELE OSÓB NIE GODZI SIĘ Z TYM, ABY MEDIA WPROWADZAŁY OPINIĘ PUBLICZNĄ W BŁĄD POPIERAJĄC FAŁSZYWĄ TEZĘ, WEDŁUG KTÓREJ AUTYZM JEST ULECZALNĄ CHOROBĄ METABOLICZNĄ.

Dzięki materiałom TVN możemy poznać historię pani Renaty i jej rodziny.
Jest to opowieść, która naprawdę łapie za serce ( a o to przecież w tym chodzi - taka konwencja programu)
Jest to piękna historia o kobiecie, która walczy o zdrowie i lepsze życie dla swojej córki. 
Jest to historia o mężczyźnie dla którego żona jest bohaterką, a ich córeczka całym światem.
Jest to wreszcie wzruszająca opowieść o ślicznej, małej dziewczynce, która dzięki determinacji i poświęceniu swojej mamy odzyskuje zdrowie.

ALE NIE JEST TO NIESTETY PRAWDZIWA HISTORIA O ODNALEZIENIU CUDOWNEGO LEKU NA AUTYZM, A WŁAŚNIE W TAKI SPOSÓB JEST PROMOWANA PRZEZ MEDIA.

TAKIEGO  LEKU  NIKT  NIE  ODNALAZŁ  !  
JEŚLI  KOMUŚ  SIĘ  TO  UDA  -  DŁUGĄ  LISTĘ NAGRÓD JAKIE DOSTANIE OTWORZY NAGRODA NOBLA  Z MEDYCYNY !!! 


* Pani Renata Radomska twierdzi, że autyzm jest chorobą metaboliczną, a nie jest to prawdą.
AUTYZM NIE JEST  SCHORZENIEM METABOLICZNYM.
Autyzm nie jest nawet choroba - JEST ZABURZENIEM NEUROROZWOJOWYM.
* Nie jest też prawdą stwierdzenie pani Renaty, że „bez diety nie będzie prawdziwych efektów innych terapii”.
Autyzmowi czasem towarzyszą inne choroby współistniejące. I niektóre z nich rzeczywiście wymagają wprowadzenia diety.  "Ale jeśli nie ma wskazań medycznych do diety, to pomoże ona tyle co śpiewanie na czczo" - napisał Ojciec Karmiący i lepiej tego ując nie sposób.
Wprowadzenie bardzo restrykcyjnej diety gdy nie ma ku temu wskazań może więcej złego przynieść niż dobrego. I to trzeba mieć zawsze pod uwagą. A pamiętajmy, że zdesperowani rodzice gotowi są chwycić się każdej deski ratunku byleby pomóc dziecku.
Bardzo ryzykownym krokiem ze strony TVN-u jest wiec propagowanie idei według której dieta przedstawiona przez panią Renatę Radomską może być ratunkiem dla autystów.

W materiałach TVN czytamy : 
"Matka autystycznego dziecka, bazując na własnych doświadczeniach pomaga innym rodzicom autystycznych dzieci, dzieląc się z nimi długo zdobywaną wiedzą. Z własnych środków wydała książkę, zawierającą informacje przydatne w walce z chorobą, aby nieść pomoc innym rodzicom i ich dzieciom w tej niezwykle trudnej drodze...Renata Radomska założyła również fundację „Autyzm bez łez”. Pomaga innym, bo sama wie doskonale, przez co inni muszą przechodzić."

Pani Renata mówi : "Ta książka jest po to, aby rodzic nie musiał przejść takiej ciężkiej drogi jak my, żeby miał drogę na skróty. Jeżeli on dostanie taka informację kiedy dziecko ma np 3 latka to ma naprawdę dużą szansę dziecku tak pomóc, żeby funkcjonowało świetnie."

Gdy córka pani Renaty miała kilkanaście miesięcy zdiagnozowano u niej głęboki autyzm. W wywiadzie słyszymy : "Powiedziano nam , abyśmy się przygotowali , że Abigail nigdy nie będzie samodzielna, prawdopodobnie będzie w zakładzie, że nigdy nie będzie mówić. Renata postanowiła walczyć. Poddała córkę różnym rodzajom terapii, opracowała zmiany żywieniowe.
Od momentu wprowadzenia diety rodzice zauważali każdego dnia malutkie zmiany w zachowaniu dziewczynki. Dziś opowiadają o tym w swojej książce. Mówią też, że nawet lekarze znający ich córkę od początków choroby twierdzą, że dziś Abi zachowuje się jak dziecko zdrowe" -  i czemu to wszystko mała Abi zawdzięcza - zawdzięcza to diecie opracowanej przez jej mamę.

Rodzicom kilkunastomiesięcznego dziecka z diagnozą autyzm ani terapeuci, ani lekarze z góry nie są wstanie określić, jak będzie przebiegał dalszy rozwój ich dziecka. Żaden szanujący się lekarz ani doświadczony terapeuta nie określi tego, gdy dziecko jest tak małe, bo określenie tego na tym poziomie jest po prostu niemożliwe. Wiem to, bo sama jestem "bohaterem w swoim domu" - jeden z moich synów jest autystą.
Należy pamiętać o tym, że każdy autysta jest inny. Nie istnieje więc żaden złoty środek, żadna terapia jednakowo skuteczna u wszystkich dotkniętych tym zaburzeniem, NIE MA TEŻ ŻADNEJ DIETY CUD.

NADZIEJA,  nadzieja zawsze umiera ostatnia.
Gdy dowiadujemy się, że mamy nieuleczalnie chore dziecko jako rodzice jesteśmy wstanie złapać się każdej nadziei niczym tonący brzytwy. 
Zarywamy noce szukając informacji, bo wierzymy, że wreszcie kiedyś ktoś lek na chorobę naszego dziecka odnajdzie.Rodzice autystycznych dzieci postępują dokładnie tak samo.
Szukamy terapii, szukamy leków, czytamy tysiące publikacji i wyników badań.
No właśnie - SZUKAMY  WYNIKÓW  BADAŃ,  KTÓRE  BY  POTWIERDZAŁY  SKUTECZNOŚĆ  NOWEJ METODY.  W tym wypadku nigdzie nie można ich odnaleźć. Na forach pojawiają się wszędzie informacje o bezskutecznych próbach uzyskania ich od pani Renaty Radomskiej. 

W odpowiedzi na LICZNE PROTESTY wobec nominowania pani Renaty Radomskiej do tytułu Zwykły Bohater organizatorzy akcji wydali oświadczenie. Czytamy w nim między innymi : 
"Pani Renata nie ma obowiązku publikowania dokumentacji potwierdzającej chorobę swojego dziecka i szanujemy jej prośbę. "


Wchodzę na FB na stronę ZWYKŁY Bohater. Czytam komentarze. Katarzyna Drocker pisze miedzy innymi : 
"Ja poprosilam pania Radomska i jej zwolennnikow na roznych portalach kilkakrotnie o publikacje i wyniki badan naukowych przeprowadzonych w warunkach kontrolowanych ze dieta opisana w ksiazce wyleczyla dzieci z autyzmu...Moje prosby byly zawsze usuwane i zostalam zblokowana na wszystkich portalach wspierajacyh pania Radomska."
( takich komentarzy przeczytałam w internecie więcej )

To nie jest ani pierwsza, ani ostatnia "cudowna terapia"  jaką proponuje się zdesperowanym rodzicom dzieci cierpiących na autyzm. Ale ta jest chyba pierwszą, dzięki której jej autorka może dostać tytuł BOHATERA  :)

Nie jestem przeciwna ani zarabianiu na opowiedzianych przez siebie historiach , ani ich publikowaniu.

Nie ma też we mnie zazdrości - niezwykle cieszę się z tego, że mała Abi tak dobrze się teraz rozwija. Wiele lat temu miałam przyjemność poznać Renatę. Miałyśmy wspólnych przyjaciół. Wiem, że jest to niezwykle miła i otwarta osoba. I uwierzcie mi - tak jak nikt inny chciałabym mieć powód aby odszczekać każde słowo krytyki jakie napisałam pod adresem jej nominacji do tytułu Zwykłego Bohatera. Chciałabym - ponieważ oznaczałoby to, że jej "cudowna dieta" faktycznie pozwala usunąć objawy autyzmu u każdego dziecka dotkniętego tym zaburzeniem .

Jestem jednak przeciwna promowaniu idei, które nie zostały poparte przez ich twórców badaniami BO WIELKA ODPOWIEDZIALNOŚĆ SIĘ Z TYM WIĄŻE. 

CO SIĘ STANIE JEŚLI RODZICE AUTYSTYCZNYCH DZIECI IDĄC MASOWO ZA WZOREM ZWYKŁEGO BOHATERA POSTANOWIĄ BEZZASADNIE ZAFUNDOWAĆ SWOIM DZIECIOM NIEZWYKLE RESTRYKCYJNĄ DIETĘ  ? 

KTO PONIESIE ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA EWENTUALNE NEGATYWNE SKUTKI TEJ DIETY ? Obawiam się, że jurorzy akcji Zwykły Bohater dokonując nominacji pani Renaty Radomskiej tego szczegółu pod uwagę nie wzięli.

Na oficjalnym profilu akcji Zwykły Bohater Beata Zawiślak pisze w komentarzach :
 "To nie jest bohaterstwo, jeżeli rodzice , terapeuci, przedstawiciele Fundacji są przeciwko temu bohaterstwu...Takich osób jest ponad 800..."

WIĘCEJ FAKTÓW ZNAJDZIESZ W ARTYKULE : 
BOHATERSKI MARKETING, MARKETINGOWY BOHATER
Gorąco zachęcam was do jego przeczytania.
 
I na koniec jeszcze jeden komentarz do tej sprawy, który pojawił się w internecie :

"Żyję w kraju, w którym ogólnopolska stacja telewizyjna TVN, jeden z najbardziej znanych banków BPH i jeden z największych serwisów internetowych ONET, wspólnie robią konkurs, w którym promują jako "bohaterstwo" prywatny biznes, oparty na dodatek na pseudomedycynie, "

no cóż ... nic dodać, nic ująć ...


sobota, 23 listopada 2013

Stara Zajezdnia Kraków by DeSilva - restauracja , bar i browar restauracyjny


Zabieram was dziś w miejsce niezwykłe.
Zabieram was dziś na krakowski Kazimierz na ul.Św. Wawrzyńca 12.
Poznacie niezwykłych ludzi, którzy tworzą klimat tego miejsca.
Zobaczycie jak z wielką pasją warzone jest tu piwo.
Spotkacie mistrza piwowarskiego, który całe serce, doświadczenie i kunszt wkłada w swoją pracę.
Przedstawię wam szefa kuchni, który kocha gotować i z pasją o tym opowiada.
Usiądziecie przy najdłuższym barze piwnym w Polsce !

Witajcie w Starej Zajezdni Kraków by DeSilva



W Starej Zajezdni Kraków by DeSilva działa browar restauracyjny i na miejscu warzone jest niepowtarzalne piwo, które swym smakiem znacząco przewyższa to produkowane masowo przez przemysłowych gigantów.
Choć każdy etap produkcji dopracowany jest tu w najdrobniejszych szczegółach to i tak nad całym procesem stale czuwają uznani mistrzowie piwowarscy Romuald Kulesz /na zdjęciu / i Mirosław Robak.

To ich doświadczenie, wiedza i wyczucie smaku sprawiają, że możecie później raczyć się doskonałym, zawsze świeżym złocistym trunkiem.  
Piwo w Starej Zajezdni warzone jest tradycyjnymi metodami bez żadnych dodatków chemicznych i ulepszaczy. Składniki do jego produkcji Romuald Kulesz dobiera osobiście z niezwykłą starannością. To ich najwyższa jakość gwarantuje doskonały smak tego złocistego trunku.
Słody pilzneńskie, monachijskie i palone wykorzystywane do produkcji piwa pochodzą z Czech. 
Goryczkę i chmielowy zapach piwo zawdzięcza najlepszym odmianom chmielu, które wyrosły w województwie lubelskim. 
Wyselekcjonowane gatunki drożdży piwnych używane do fermentacji sprowadzane są z browaru Okocim. 

Piwo ze Starej Zajezdni nie jest filtrowane. Browarnicy pozbywają się osadu drożdżowego w naturalny sposób leżakując złocisty płyn przez okres czterech tygodni po fermentacji. 


Po restauracyjnym browarze oprowadzał mnie Romuald Kulesz. 
Pokazywał wszystkie jego zakamarki, przedstawiał każdy etap warzenia złocistego trunku.
Brał w dłonie składniki, pozwalał mi próbować i smakować. 
I  OPOWIADAŁ :)  
Ale jaaaak on opowiadał !!!  Trzeba mieć prawdziwy dar by opowieść tak ciekawie się snuła. Gdy się jej słucha - to aż w gardle zasycha i nie można doczekać się końcowej degustacji :):):)
W tej opowieści o warzeniu piwa była pasja; było zamiłowanie do tego co robi; było wielkie doświadczenie, wiedza i była też skromność, cierpliwość i chęć podzielenia się wiedzą, którą posiada.
Słuchanie tej opowieści było równie wspaniałe jak smakowanie piwa, które nawarzył :):):)
/na zdjęciu różne gatunki słodów : pilzneński, monachijski, pszeniczny, palony jasny i palony ciemny - służące do barwienia różnych gatunków piw /
 
Proces warzenia piwa w Starej Zajezdni rozpoczyna się od ześrutowania słodu
/ Słodem nazywamy skiełkowane i wysuszone ziarna zbóż /
Receptury tutejszego piwa łączą w sobie mieszanki słodów pilzneńskich, monachijskich i słodów palonych. 

W kadzi zaciernej śruta słodowa zalewana jest wodą i podgrzewana w wyniku czego następuje rozkład białek i skrobi, a powstały zacier jest pełen związków enzymatycznych słodu. Zacieranie odbywa się od temperatury 35°C / słody jęczmienne / i 45°C / słody pszeniczne/. Piwowarzy regulując temperaturę zacieru powodują wydobywanie się w nim pożądanych składników. Zacier przepompowywany zostaje do kadzi filtracyjnej w której następuje oddzielenie części stałej czyli młóta / inaczej wysłodzin / od części płynnych. Młóto wykorzystuje się potem jako paszę dla zwierząt.

Z przefiltrowanego zacieru powstaje brzeczka, która zostaje przepompowana do kotła warzelnego. Piwowarzy dodają do niej chmiel i następuje właściwe gotowanie - czyli warzenie.
* piwo jęczmienne
Przy wybiciu 10hl  na 200 kg słodu dodaje się 1 kg chmielu, a do brzeczki dolewa się później 15 kg drożdży dolnej fermentacji
* piwo pszeniczne
przy wybiciu 10hl na 200 kg słodu / pół na pół słód pszeniczny i pilzneński / dodaje się 1 kg chmielu, a do brzeczki dosypuje się 1,5 kg drożdży sypkich górnej fermentacji /

/ na zdjęciu chmiel /

Do wyprodukowania 1 litra piwa zużywa się  średnio od 4 do 7 litrów wody. To powód, dla którego wielkie browary budowano nad rzekami.


W trakcie gotowania brzeczki wytwarzają się i wytrącają związki garbnikowo-białkowe słodu; rozpuszczają się garbniki chmielowe i kwasy Alfa; odparowuje część wody; giną niepożądane drobnoustroje; brzeczka nabiera głębokiej barwy / zjaśnieje potem podczas fermentacji /; powstaje odpowiednie pH pozwalające na optymalne wydobycie goryczki chmielowej; wytwarzają się melanoidy wiążące tlen z brzeczki;  odparowują prekursory DMSu / odpowiedzialne za niepożądany aromat piwa /

Po zakończeniu warzenia następuje WYBICIE WARKI czyli przepompowanie gotowej brzeczki po sedymentacji do kolejnego urządzenia, w którym następuje szybkie jej schłodzenie.

Kolejnym etapem produkcji piwa jest fermentacja. Do chmielowej brzeczki dodawane zostają drożdże piwne. W wyniku tego procesu wytwarza się alkohol i dwutlenek węgla. Po trwającej kilka dni fermentacji powstaje tzw.zielone piwo .

 / na zdjęciu drożdże dolnej fermentacji /

W Starej Zajezdni Kraków by DeSilva piwowarzy przygotowują dwa rodzaje złocistego trunku : piwo dolnej fermentacji i piwo górnej fermentacji.
fermentacja dolna - do jej prowadzenia używa się drożdży dolnej fermentacji / gatuneku Saccharomyces carlsbergensis/, które do rozwoju wymagają niższej temperatury - rozpoczynają pracę już od 10 °C. Drożdże opadają na dno fermentatora. Po procesie fermentacji młode piwo dojrzewa w tankach leżakowych przez 4 tygodnie pod ciśnieniem 1 bara. Dzięki tej fermentacji otrzymujemy  piwa typu lager.


fermentacja górna -  jest procesem, w którym używa się drożdży z gatunku Saccharomyces cerevisiae  - czyli tzw. drożdży górnej fermentacji. W jej trakcie drożdże gromadzą się na powierzchni brzeczki. Proces fermentacji przebiega w temperaturze 18-20 °C i zachodzi szybciej. W jego wyniku powstaje piwo zawierające większą ilość wyższych alkoholi. Tą metodą warzy się piwa pszeniczne, które leżakują po przefermentowaniu w wysokociśnieniowych zbiornikach pod ciśnieniem 2,5-3,5 bara nasycając się w tym czasie CO2.


Po zakończonym procesie fermentacji młode piwo zostaje przepompowane do tanków leżakowych, w których dojrzewa i nabiera smaku. W trakcie leżakowania osady drożdżowe opadają na dno leżaków. 
W browarze Starej Zajezdni powstają : piwa jasne, ciemne, pszeniczne i miodowe. Romuald Kulesz przygotowuje również smaki sezonowe np. piwo imbirowe w okresie świąteczno-noworocznym lub piwo jabłkowe.


Browar Starej Zajezdni Kraków by DeSilva oferuje zawsze świeże, chłodne piwo w różnych gatunkach cieszące się ogromnym uznaniem klientów.

  
Wycieczka po browarze to nie była jedyna atrakcja jaka czekała na mnie tego dnia w Starej Zajezdni :)

Prosto z browaru trafiłam do kuchni Marcina Antoniewskiego.

Szef kuchni Starej Zajezdni Kraków by DeSilva pochodzi z Poznania. Karierę zawodową rozpoczął w najbardziej renomowanych poznańskich restauracjach. W zawodzie kucharza zdobywa doświadczenie  już od ponad dwudziestu lat. Brał udział w prowadzeniu i otwieraniu  czterogwiazdkowych hoteli i restauracji w różnych regionach Polski /Poznań, Wrocław, Kazimierz Dolny, Kraków /. Gotował w trakcie imprez na których gościły koronowane głowy, dygnitarze, gwiazdy show biznesu.
A dziś gotował dla mnie ;)

W jednym miejscu spotkać dwie osoby, dla których praca jest życiową pasją - bezcenne. 
Marcin mawia, że
 " jeśli Twoja praca jest Twoją pasją nie przepracujesz ani jednego dnia ” 
Obserwowałam go gdy gotował i widziałam, że to nie tylko słowa. On naprawdę tak czuje.

Siadamy przy piwie. 
Marcin opowiada o trudach i urokach swojej pracy, o tym jak bardzo wymagającym jest zawód kucharza i o tym jak wiele dla tej pasji trzeba czasem w życiu poświęcić.



Rozmawiamy o komponowaniu karty dań :
o tym, że nie może być przeładowana wielką ilością potraw , bo nie sposób wtedy zawsze zapewnić doskonałą jakość i świeżość produktów.
Dyskutujemy o elastyczności jaką musi wykazać się szef kuchni dokonując wyboru serwowanych dań tak, aby jednocześnie trafiły w gusta klientów restauracji i pasowały do charakteru miejsca.
Marcin śmieje się, bo rozpoczynając pracę w Starej Zajezdni Kraków by De Silva musiał zacząć gotować "po krakowsku" :) W Krakowie kocha się kminek - musiał to zaakceptować :):):)
Całą kartę dań Restauracji Stara Zajezdnia Kraków by DeSilva możecie przejrzeć [ TU ] .

Poniżej przedstawiam wam kilka wspaniałych dań, które miałam przyjemność tego dnia degustować. Wszystkich propozycji z karty nie sposób jednego dnia spróbować. A szkoda, bo każde z nich smakuje naprawdę wyśmienicie i idealnie komponuje się ze smakiem warzonego na miejscu piwa :):)

sałatka z wędzonym pstrągiem z sosem z kwaśnej śmietany i jabłek 

Przepyszna, lekka kompozycja smaków; fantastyczny starter.
***
pieczony ser camembert z konfiturą z gruszek i czerwonej cebuli z sosem żurawinowym

Ta konfitura i sos idealnie współgrają ze smakiem sera; smaki doskonale się wzajemnie wzbogacają i przenikają.

***

zupa piwna z grzankami serowymi

Ma świetny, intensywnie piwny smak z nutą kminku - suuuuper :) Ta zupa była takim moim odkryciem smakowym.

*** 

* szaszłyk barani z warzywami, pieczony ziemniak i cacyki oscypkowe 

Jakby to najtrafniej ująć ? - POEZJA SMAKÓW :) 

*** 

pierogi z kaczką w sosie maślano-kurkowym

Tak mi smakowały, że drugą porcję dostałam na wynos :):)

 
***






















galaretka z piwa karmelowego i miodowego z prażonymi orzechami, lodami cynamonowymi i bitą śmietaną 

mmmmniam !!! taki nie za słodki deser z piwnym pazurem smakowym.

***

stek z antrykotu przygotowany techniką sous-vide marynowany w winie i musztardzie z masłem czosnkowym, grillowanymi warzywami i sosem barbecue 
  
Soczystość i pełnia smaku mięsa przygotowanego metodą sous-vide po prostu zachwyca. Musicie tego spróbować !  :) 
Trudno jest tą metodą przygotowywać potrawy w domu, gdyż niezbędne są do tego specjalistyczne urządzenia : cyrkulator temperatury oraz urządzenie wytwarzające próżnię.
Szef kuchni Starej Zajezdni by DeSilva bardzo ceni sobie metodę sous-vide. Marcin Antoniewski opowiada mi o wykorzystaniu tu dwóch zjawisk fizyki : próżni oraz oddziaływania stałej, ściśle kontrolowanej temperatury. Gotowanie odbywa się w znacznie niższej temperaturze niż przy użyciu tradycyjnych technik. / Ryby i wołowinę gotuje się w temperaturze 58-60 stopni Celsjusza, wiepszowina potrzebuje 65-68 stopni, a drób 65-71 stopni. / Daje to minimalną utratę wilgoci i wagi produktów; zachowany zostaje w pełni aromat składników potrawy; smak staje się bardziej wyrazisty; nie ma utraty składników odżywczych; minerałów i witamin.




Jak się to robi ?










Marcin do specjalnych worków foliowych wkłada mięso / lub ryby / dodaje przyprawy, inne składniki marynaty np. wino i dodatki / warzywa, owoce / i w specjalnym urządzeniu wysysa z worka cały tlen tworząc próżnię. Następnie wkłada tak przygotowany worek do urządzenia , w którym w wodzie przy bardzo precyzyjnym kontrolowaniu temperatury i czasu potrawa się gotuje.

Marcin Antoniewski swoją wiedzę i wielkie doświadczenie wykorzystuje nie tylko przygotowując dania z karty. W trakcie wielu różnorodnych imprez organizowanych w Restauracji Stara Zajezdnia Kraków by DeSilva przygotowuje wykwintne,wspaniałe potrawy, które zaspokoją oczekiwania najbardziej wymagających smakoszy.

A  KAŻDEGO  DNIA  DZIEJE  SIĘ  TU  WIELE  !
Stara Zajezdnia Kraków by DeSilva składa się z dwóch budynków restauracyjnych zwanych małym i dużym tramwajem , hali piwnej oraz wielkiego dziedzińca, na którym stoją stoliki pod parasolkami oraz latem rozłożone są leżaki dla klientów. Wypić w centrum miasta świeże piwo siedząc z przyjaciółmi na leżakach - bezcenne ! 



"Mały i duży tramwaj" to niezwykle klimatyczne miejsce składające się z dwóch sal w kształcie tramwaju połączonych ze sobą barem.
Hala piwna powstała w budynku dawnej Hali Głównej Starej Zajezdni Tramwajowej. 
To miejsce ma olbrzymi potencjał !


Wyremontowany budynek Starej Zajezdni tramwajowej to obiekt wyjątkowy. Hala jest przykładem rzadkiej w Krakowie drewnianej architektury szkieletowej z wypełnieniem ceglanym, zwanej popularnie "murem pruskim". Front hali zdobi malowniczy szczyt z zegarem oprawionym w secesyjne zwieńczenie.
Stara Zajezdnia Kraków by DeSilva ma olbrzymie możliwości eventowe. Pomieści nawet 1200 osób. Odbywają się tu przyjęcia, koncerty, pokazy, konferencje.
To również miejsce, w którym Krakowianie mogą wspólnie , bezpiecznie, w świetnej atmosferze i w komfortowych warunkach oglądać relacje sportowe i mecze w grupie prawdziwych kibiców / Hala Starej Zajezdni wyposażona jest w 3 duże ekrany do oglądania telewizji i transmisji najważniejszych wydarzeń sportowych. /
Historia tego miejsca liczy dokładnie 100 lat ! - nie można więc jej pominąć. Nie jest to zwykła restauracja - jest to miejsce z duszą i bogatą historią. Zajezdnia powstała w roku 1913 wraz z uruchomieniem w Krakowie szerokotorowej linii tramwajowej. W okresie powojennym wraz z rozwojem w Krakowie wąskotorowych linii tramwajowych powoli traciła na znaczeniu. W latach 60-tych tramwaje szerokotorowe ostatecznie zniknęły z ulic miasta i zajezdnia została zamknięta. Początkowo w jej murach urządzono warsztaty autobusowe i magazyny. Pomimo tego, że w 1985 r. Hala Główna Starej Zajezdni jako część całego zespołu architektoniczno-budowlanego została wpisana do rejestru zabytków oraz na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO  obiekt stopniowo popadał w ruinę . 



Przez wiele lat służył jeszcze jako gokartowy motodrom, na którym rozpoczynał treningi m.in. młody Robert Kubica. 





W 2007 r. Stara Zajezdnia ze względu na grożące jej zawalenie została zamknięta.
Dzięki firmie DeSilva obiekt został wyremontowany i obecnie jest jednym z ciekawszych miejsc gastronomicznych i eventowych w Krakowie.




W Starej Zajezdni Kraków by DeSilva  gościłam dzięki portalowi internetowemu [Uroda i Zdrowie] oraz prowadzonej przez niego ogólnopolskiej akcji  [BLOGERZY  SMAKUJĄ]  ...
Bardzo dziękuję za zaproszenie :)


środa, 20 listopada 2013

tort marchewkowy z owocami pigwowca i radość z wygranej w konkursie Lubelli


Być docenionym to takie fajne uczucie - budujące i niosące radość.  
Tak się w nas wtedy wszystko uśmiecha :) 
I jakoś tak łatwiej nam wszystko od razu przychodzi.
Dzielić się wtedy radością to takie naturalne :):)
Macie tak ? Gdy coś was fajnego spotka chcecie o tym wszystkim opowiedzieć ?
Ja tak mam :):):)
Dziś dzielę się z wami radością z wygranej w konkursie 
MAKARONOWE INSPIRACJE LUBELLI :):):)


Zwyciężyliśmy przepisem na muszle z owocowo-orzechowym nadzieniem zapieczone w śliwkowym sosie

 
Nagroda wyjątkowa, wiec i ciasto wyjątkowe dziś będzie :):)

Zapraszam was na TORT MARCHEWKOWY

Niech was nazwa nie zniechęca :)
To wyjątkowo smaczny, wilgotny i aromatyczny tort !
Gorąco polecam !!!

składniki na ciasto marchewkowe :

* 1 niepełna szklanka mąki / odsypcie 2 łyżki  /
* 1/2 szklanki cukru
* 2 duże jajka
* 1/3 szklanki oleju rzepakowego z pierwszego tłoczenia
* 2 łyżeczki cynamonu
* 1/4 łyżeczki utartej gałki muszkatołowej
* kilka rozgniecionych/zmielonych goździków
* szczypta ziela angielskiego / startego :) /
* szczypta soli dla przełamania smaku
* 1 niepełna łyżeczka proszku do pieczenia
* 1 łyżeczka sody oczyszczonej
* 1 szklanka / około 100 g / posiekanych drobno lub rozdrobnionych blenderem orzechów włoskich
* 1 szklanka startej na dużych oczkach marchewki
* 2/3 szklanki pokrojonych ananasów LUB 1/3 szklanki pokrojonych owoców pigwowca pozostałych po robieniu nalewki + 1/3 szklanki pokrojonych ananasów z puszki lub świeżych

Pomysł na dodanie do ciasta owoców pigwowca  pozostałych po przygotowywaniu nalewki podsunęła mi jedna z czytelniczek mojego bloga .
Bardzo dziękuję !
Te owoce doskonale smakują w cieście :)



Przepis na nalewkę z pigwowca znajdziecie  TU

























wykonanie :

* Orzechy rozdrabniamy  w blenderze lub bardzo drobno siekamy
* Owoce ananasa i pigwowca kroimy
* Marchew obieramy i ucieramy na tarle o dużych oczkach
* W naczyniu łączymy suche składniki : mąkę, cukier , proszek do pieczenia , sodę oczyszczoną i przyprawy


* W drugim naczyniu roztrzepujemy jajka ; dodajemy do nich olej - mieszamy... wsypujemy do nich składniki suche i dokładnie je łączymy ze sobą mieszając łyżką
* Dodajemy utartą marchew , rozdrobnione orzechy , ananas i owoce pigwy/ jeśli je mamy :)  /
* Ciasto przekładamy do tortownicy o średnicy około 21 cm wyłożonej papierem do pieczenia i nasmarowanej masłem i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza. Pieczemy 45 minut / robimy "test suchego patyczka" przed wyjęciem ciasta z pieca/
* Po wystudzeniu ciasto przekrawamy na 2 części


































KREM Z MASCARPONE I MIODU

składniki :

* 500 g serka mascarpone
* 60 g / 6 łyżek /masła w temperaturze pokojowej
* 2/3 szklanki cukru pudru
* 2 łyżki miodu spadziowego
* 1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią   


















wykonanie:

* Masło ucieramy
* Dodajemy serek, przesiany przez sito cukier, miód i cukier z wanilia - wszystkie składniki ucieramy na gładką masę.
Wkładamy masę do lodówki, aby się schłodziła.

* Na pierwszy krążek ciasta nakładamy połowę masy - rozsmarowujemy
* Kładziemy drugi krążek ciasta i nakładamy pozostałą masę na wierzch i na boki tortu.
* Dekorujemy orzechami , kawałkami ananasa i obsypujemy odrobiną cynamonu.



Przed podaniem tort powinien poleżeć minimum 2 godziny w lodówce.


sobota, 16 listopada 2013

JAK ROZPĘTAŁAM AFERĘ MIĘSNĄ



Tytuł nie jest żartem, a przedstawiona historia oparta jest na faktach.
To opowieść o tym, że warto walczyć z nieuczciwymi praktykami handlowymi.

AFERA  MIĘSNA - co czujecie czytając taki tytuł ? 
Obawiam się, że już niewiele. O kolejnych aferach mięsnych często trąbią media.
Behawioryści są zdania, że wielokrotne wystawianie kogoś na działanie bodźca awersyjnego może znacząco osłabić jego reakcję emocjonalną.  
Z aferami mięsnymi jest podobnie - tyle już o nich było w mediach, że wielkich emocji już nie budzą. O "odświeżonych" wędlinach i mięsie każdy już słyszał, o nastrzykiwaniu mięsa by było cięższe - pewnie też. 
Kolejna taka historia wyda się już nudna i niusem dnia nie zostanie. 
To po co o niej pisać ? 
A CHOĆBY PO TO, ŻEBY KOLEJNA TAKA SIĘ NIE ZDARZYŁA !



MIEJSCE  ZDARZENIA  : Kraków, sklepy "Zachęta" należące do sieci Lewiatan

CZAS AKCJI : 19 październik  - historia nie jest "świeża" podobnie jak pierwszej świeżości nie było mięso, które jest jej głównym bohaterem.
Relacja pojawia się na blogu z opóźnieniem, bo do wczoraj czekałam na oficjalną odpowiedz Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Krakowie.

A było tak :

19 październik, sobota  - dzień jak co dzień.
Szybkie zakupy w sklepie za rogiem.
Co by tu na obiad ???  
Może gulasz ???  
Tak, gulasz to dobry pomysł :)

W PHU "Zachęta" zrzeszonym w sieci handlowej Lewiatan kupuję  SZYNKĘ  WIEPRZOWĄ  BEZ  KOŚCI  sprzedawaną w promocji  w cenie  13,99 zł  za  kg.

Na stronie internetowej PHU "Zachęta" czytam : "Obecnie mamy kilkadziesiąt sklepów w różnych częściach Krakowa i okolicach." "...dzięki zrzeszeniu w sieci Lewiatan, możemy oferować dobre produkty za rozsądną cenę." 
/  no to się uśmiałam :) /

Potem działania standardowe : siatki na stół, płukanie mięsa, krojenie. Na marynowanie nie miałam już czasu. Mięso trafiło prosto na patelnię. Zaczęłam kroić warzywa i przygotowywać przyprawy.
Mąż zajrzał do kuchni zwabiony odgłosami smażenia i zaczął wyjadać  mięso prosto z patelni. Już miałam mu dać po łapach gdy usłyszałam :

- Za słone jakieś 
- Jak Ci nie smakuje to nie wyja ...  -  nie skończyłam   -  Jak to za słone !?!?!?  przecież  nie  soliłam jeszcze !!!

Spróbowałam kawałek mięsa. Faktycznie -  BYŁO  SŁONE  !
Dochodzimy do wniosku, że albo my mamy zbiorowo omamy smakowe, albo " ktoś już przy tym mięsie majstrował "

Sprawdzam portfel - paragon mam - wracam do sklepu.
Powszechnie wiadomo, że " klient pod krawatem mniej awanturujący się jest ". 
Ja bez krawata co prawda , ale bardzo grzecznie informuję kierownika sklepu , że szynka wieprzowa sprzedawana na promocji nie jest mięsem świeżym ; że została czymś nastrzyknięta / w czymś namoczona; że to mięso jest nienaturalnie lepkie w dotyku.
W zamian za zwrot paragonu pośpiesznie zostają zwrócone mi pieniądze za zakup mięsa.

Pozornie wszystko było w porządku - uznano przecież bez problemu moją reklamację.
Ale dwie godziny później jestem ponownie w tym sklepie / "jak nie masz w głowie - to masz w nogach" - zapomniałam wcześniej kupić kakao do ciasta /  i co widzę  ??? 
WIDZĘ, ŻE TO MIĘSO  JEST  NADAL  W  SPRZEDAŻY  !!! 
Coś tu jednak w porządku nie jest. 
Co z tego, że uznano moją reklamację skoro podejrzanego mięsa  nie wycofano ze sprzedaży, a przed mięsnym stoiskiem nadal kolejka klientów stoi.
Nie zastanawiając się długo kupiłam kolejny kawałek szynki wieprzowej bez kości.
Nie wróciłam od razu  do domu - poszłam do kolejnego sklepu "Zachęta" zrzeszonego w sieci handlowej Lewiatan.
Żeby było śmieszniej - na drzwiach wejściowych do sklepu wisiała kartka z napisem :

W  SPRZEDAŻY  TYLKO  NATURALNE  MIĘSA  BEZ  NASTRZYKU  :):):)
   
Jak się domyślacie tu też kupiłam kawałek szynki wieprzowej bez kości sprzedawanej w promocyjnej cenie 13,99 zł za kg.
Jak sieć handlowa - to sieć handlowa - we wszystkich sklepach należących do sieci można kupić ten sam towar.


Po powrocie do domu na oczach zdziwionego męża w  celach eksperymentalnych odcięłam po plastrze mięsa z obydwu kawałków, umyłam i wrzuciłam na rozgrzana patelnię, usmażyłam i spróbowaliśmy - MIĘSO  BYŁO SŁONE !  

Nie lubię gdy ktoś mnie oszukuje. Ta szynka wieprzowa była sprzedawana jako mięso świeże. Nigdzie nie było informacji, że jest to mięso peklowane/marynowane/czy poddawane jakimkolwiek innym procesom.

Nie zgadzam się aby traktowano mnie w sklepie jak osobę ubezwłasnowolnioną , która nie ma prawa podejmować własnych decyzji o tym jaki produkt chce kupić. 

KIEDY KUPUJĘ  W  SKLEPIE  ŚWIEŻE  MIĘSO  -  TO  OCZEKUJĘ, ŻE  WŁAŚNIE  TAKIE BĘDZIE !

Skoro sklep mięsa nie wycofa ze sprzedaży tylko dlatego, że jakiemuś klientowi nie podoba się jego jakość - uznałam więc, że najlepszym wyjściem będzie powiadomienie o sprawie Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Nie zgłosiłam sprawy jako anonimowy donosiciel. Chciałam zostać stroną w sprawie i mieć dostęp do informacji o przebiegu kontroli. 

KONTROLA STWIERDZIŁA, ŻE  : 

* w pobranych próbkach produktu pn. : szynka wieprzowa bez kości zmienione są cechy organoleptyczne  

*  przekroczona jest w nich zawartość soli, tj. zawartość soli w próbkach wynosiła 1,14 g soli / 100 g produktu  i  1,11 g soli / 100 g produktu,  a powinno być 0,16 g soli / 100 g produktu

* ponadto w wyniku badania mikrobiologicznego pobranego mięsa stwierdzono w nim obecność pałeczek Salmonella spp  

Cóż z tego dla mnie jako konsumenta, że wg kontroli całość dostawy przedmiotowego mięsa była w sklepie przechowywana w czystych urządzeniach chłodniczych w temperaturze zgodnej z zaleceniami producenta ?
Cóż dla mnie z tego, że wina leży po stronie hurtownika lub/i  producenta mięsa ?
Ja jako konsument dokonuję zakupy w sklepie, a nie w hurtowni i oczekuję, że to sklep zadba o to, aby sprzedawane w nim produkty były świeże, zdrowe i odpowiedniej jakości; a informacje o nich będą prawdziwe.

Prawdą jest, że wszystkie służby sanitarno-epidemiologiczne sprawnie zadziałały po mojej interwencji telefonicznej, powzięto odpowiednie kroki, dokonano badań, zabezpieczono i później zutylizowano zagrażające zdrowiu mięso, powiadomiono RASFF (System Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznych Produktach Żywnościowych i Środkach Żywienia Zwierząt).

Ale i tak budzi się we mnie pytanie :

ILE  KILOGRAMÓW  PRZEDMIOTOWEGO  MIĘSA SPRZEDANO  W  SKLEPACH  "ZACHĘTA"  ZRZESZONYCH  W  SIECI  LEWIATAN  OD  CHWILI  MOJEGO  POWIADOMIENIA  SKLEPU  DO  JEGO WYCOFANIA  ZE  SKLEPOWYCH  PÓŁEK ?  

Obawiam się, że sporo ! 
No cóż, pewien niesmak pozostaje .

SPYTACIE PO CO MI TO WSZYSTKO skoro mi kasę za mięso bez problemu zwrócili ?
Ale pieniądze nie są tu najważniejsze.
Dla mnie najważniejsza jest świadomość, że produkty które kupuję są świeże i zdrowe. 
Pozostanie w takiej sytuacji biernym sprawia, że nieuczciwi producenci żywności mogą czuć się bezkarni. Wierzę, że liczba nieuczciwych praktyk handlowych będzie spadała tylko wtedy, jeśli konsumenci będą się im przeciwstawiali.

A poza tym...a poza tym za wzorową postawę obywatelską dostałam od męża goździka :)  
Coś tam co prawda złowrogo jeszcze wspominał, że moje zdjęcie w sklepie powieszą z podpisem : "TEJ  PANI  NIE  OBSŁUGUJEMY ! "  ale kto by się tym przejmował :)


I powiem wam jeszcze, że tą całą aferą mięsną to mnie pokarało, bo męża nie słuchałam :)
Dzień wcześniej byliśmy w innym "sklepie za rogiem" (też sieciowym, ale trochę większym).
Małżonek przystanął tam przed ladami chłodniczymi i zobaczyłam jak mu niczym na jakiejś kreskówce w oczach zaczyna pulsować karkówka :)  i już ręce po nią wyciągał wyobrażając sobie jutrzejszy obiad, a ja, zła żona, stwierdziłam, że takiego pokrojonego w plastry mięsa na tackach to ja kupować nie lubię i że wolę jutro świeże mięso kupić 
No to sobie kupiłam ;)

PONIŻEJ  PRZEDSTAWIAM ODPOWIEDZ  JAKĄ  DOSTAŁAM  OD  PAŃSTWOWEGO  POWIATOWEGO  INSPEKTORA  SANITARNEGO :