poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Najedzeni Fest SLOW FOOD - MAM ZASTRZEŻENIA DO IMPREZY !!!





KRAKOWIANIE NA NAJEDZENI FEST PRZYBYWAJĄ TŁUMNIE !

I z każdą edycja Festiwalu ten tłum rośnie :)
Jest coraz więcej wystawców i klientów oraz pojawiają się coraz bardzie atrakcyjne imprezy towarzyszące targom.
To z jednej strony dobrze, bo pokazuje jak rośnie nam zainteresowanie i świadomość w narodzie. Coraz bardziej dbamy o jakość tego co znaleźć się ma na naszym talerzu i szukamy dobrych i zdrowych produktów. Na Festiwalu Najedzeni Fest znaleźć je można, ale też zrobiły się z tej imprezy trochę takie "igrzyska dla mas". Kto przyjdzie odpowiednio wcześnie - ten najwięcej skorzysta i będzie mógł wybierać z całej oferty zaprezentowanych produktów. Później zaczynają się już małe przepychanki z plastikowymi lub tekturowymi talerzykami pełnymi jedzenia pomiędzy kłębiącym się tłumem. Jeśli ktoś tak lubi jadać - to oczywiście zadowolony będzie, ale trochę słabo mi to współgrało z ideą SLOW FOOD, która była motywem przewodnim kwietniowej edycji Festiwalu Najedzeni Fest w Krakowie. 


Smak i jakość produktów się obroniła, ale sama atmosfera spożywania już niekoniecznie :)

* Sami wystawcy też nie byli zawsze przygotowani na aż tak wielkie tłumy klientów. Były stoiska, na których już około 13-tej oferta produktów była znacznie mniejsza niż przy starcie imprezy, a co dopiero pod koniec :)




* Nie zapominajmy też, że ten tłum nieustannie krążył bezpośrednio nad produktami do degustacji, a nie wszyscy wystawcy zadbali należycie o to, by ich produkty przeznaczone do konsumpcji na miejscu były w jakikolwiek sposób od tego pochylającego się nad nim  tłumu odgrodzone / jeśli wiecie co mam na myśli /
A uwierzcie mi - da się o to zadbać, czego pozytywnym przykładem mogą być na przykład firmy : OLIWKI.etc , Rodzinne Gospodarstwo Ekologiczne "FIGA"BonJour CaVa , Piekarnia PISKOREK, które jednocześnie w bardzo atrakcyjny sposób przedstawiają swoją ofertę i dbają o higienę zaprezentowanych przez siebie produktów podczas tych masowych targów.



Ich produkty były za ladami ze szkła, używali foliowych, jednorazowych rękawiczek, tak by nie dotykać dłońmi jednocześnie pieniędzy i produktów żywnościowych. 
Może dla niektórych osób to wszystko nie ma większego znaczenia, ale przy tak masowej imprezie o charakterze kulinarnym są to wymogi, które wszystkich wystawców powinny obowiązywać !
To poziom, który z całą pewnością powinien być wymagany przez organizatorów Festiwalu Najedzeni Fest !

Uwierzcie mi, byłam świadkiem wielu scen, w których ktoś kaszlał czy kichał nad odsłoniętymi produktami i szedł dalej do kolejnego stoiska, a następni odwiedzajacy targi nieświadomi niczego częstowali się tymi ciasteczkami, sałatkami itp.



Oczywiście ze względu na swoją specyfikę nie wszystkie prezentowane podczas targów produkty wymagają takiego zabezpieczenia, gdyż mają swoje jednostkowe opakowania / niech przykładem będą tu chociażby wina / ale niewątpliwie jest pewien poziom higieny do którego dążyć należy, a nie o nim zapominać podczas organizacji takiej imprezy ! To są bezwzględnie wymagane standardy jeśli impreza ma mieć wysoki poziom !!!
Celowo nie będę wymieniać z nazwy wystawców, którzy tych standardów nawet w minimalny sposób nie  zachowali, bo mam nadzieję, że w kolejnych edycjach Festiwalu Najedzeni Fest organizatorzy wyciągną odpowiednie wnioski i już nikt nie będzie musiał "jeść na własne ryzyko".

A na pytanie czy zrobiłam zakupy podczas Festiwalu Najedzeni Fest SLOW FOOD odpowiem : TAK !

Zrobiłam zakupy i to wielkie :) 

Zaprezentowana oferta zdrowych i najwyższej jakości produktów była naprawdę ogromna, tyle że wybierać pomiędzy nimi należało z pewna rozwagą ;)

Na Najedzeni Fest znalazłam również bardzo ciekawą ofertę ceramiki :)
 
Na Festiwalu Najedzeni Fest jak zawsze nie zabrakło również obecności organizacji pozarządowych. To wielki plus tego Festiwalu. Jednym z wystawców była Fundacja Wspólnota Nadziei - FARMA ŻYCIA
 


ZAPRASZAM NA MOJĄ FOTORELACJĘ Z FESTIWALU NAJEDZENI FEST - SLOW FOOD :) 

































27 komentarzy:

  1. Impreza jest naprawdę fajna, na następną edycję wybiorę się na pewno. Tylko tak jak piszesz - higiena, odpowiednie zabezpieczenie jedzenia to tutaj podstawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Festiwal Najedzeni Fest naprawdę warto się wybrać choćby po to, aby poznać wiele ciekawych firm działających w branży spożywczej w naszym regionie.

      Mam nadzieję, że na kolejnych edycjach festiwalu wzrośnie poziom higieny.

      Usuń
  2. No tak to właśnie jest, że fajna impreza to jedno a bezpieczeństwo i higiena to drugie. I ja uważam, że wszystko powinno iść w parze by tego typu festiwal w 100% wywołał zadowolenie. Może w przyszłości organizatorzy zadbają o większy profesjonalizm:-).
    Aniu Twoje zdjęcia pięknie przedstawiły klimat imprezy, a te ceramiczne talerzyki, po prostu cudo:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak mówisz Olimpio - wszystko powinno iść w parze, bo jeśli restauracja decyduje się na wzięcie udziału w takim festiwalu to ze względu na zwykły szacunek dla swoich klientów powinna zadbać również o higienę dań jakie serwuje. Tylko wtedy będzie to dla niej dobra reklama.

      Ceramika mnie też zachwyciła :)
      Muszę tę galerię odwiedzić : http://www.solokolektyw.com/

      Usuń
  3. oj, takie braki higieniczne i ciągłe przepychanie się odpycha mnie trochę w takich imprezach
    za to zachwyciły mnie te babeczki - ile dekoracji do wyboru, ekstra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt - babeczki były niesamowite i każdy mógł udekorować swoją według własnego pomysłu :)

      Usuń
  4. Nie cierpię tłumu i przepychania się po jedzenie lub z jedzeniem...
    Dlatego często rezygnuję z takich imprez.
    Mają one to do siebie,że się rozwijają i coraz trudniej nad tym panować.
    Nie ma na to recepty.Albo się akceptuje albo nie.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę, że jest recepta - organizator imprezy powinien stawiać przed wystawcami określone warunki jakie powinni spełnić chcąc brać udział w festiwalu.

      Usuń
  5. Mnie także razi brak higieny na takich imprezach, ale na szczęście takie niedopatrzenia zdarzają się coraz rzadziej.

    Tyle pysznych rzeczy było, ja bym majątek tam zostawiła ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im bardziej organizatorowi zależy na wysokiej randze takiej imprezy - tym mniej jest takich sytuacji.

      Kasiu, na zdjęciach widać tylko małą część tych pyszności :):)

      Usuń
  6. Nie byłam do tej pory i raczej się nie wybiorę w przyszłości, takie tłumne imprezy to nie moje klimaty;)
    Ale oglądając Twoją relację widzę, że zdecydowana (?) większość stoisk była w bliskości klienta, czyli niczym nie odgrodzona i narażona na te wszystkie rzeczy, o których wspominasz (niezgodne z higieną), ale jednocześnie myślę sobie, że jakby się wszystko zaszkliło to ta impreza już nie miałaby pewnie takiego klimatu...
    To tak jak na targu, jest wszystko pod ręką, wybierasz, przebierasz i to jest jego atrakcją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O skojarzeniu z targiem też myślałam przed napisaniem tego tekstu, ale jestem zdania, że takiej imprezy nie można przyrównywać do "placu targowego" - warzywa i owoce które na targu wybierasz i kupujesz myjesz i/lub obierasz, gotujesz przed spożyciem :)

      Spora część stoisk nie wymaga żadnego odgradzania, bo same produkty wystawione na nich mają swoje opakowania.
      Tam gdzie przeszklenie było ustawione - ludzie odwiedzający targi stali w dłuuuugich kolejkach, to przeszklenie nikomu nie przeszkadzało ani w robieniu zakupów, ani w wybieraniu smakołyków.

      Usuń
    2. Ja będę stała na stanowisku, że jest różnica pomiędzy targiem, a festiwalem :)

      Usuń
    3. Chodziło mi bardziej o klimat imprezy, a nie że tutaj od razu jesz, a na targu nie i że to komuś przeszkadza w sensie technicznym. A na targu też wolę kupować na stoiskach, a nie w budkach za szkłem, bo to już nie targ.
      Ale może jakbym była na tym festiwalu, to też by mnie to raziło, kto wie...

      Usuń
    4. Ja sobie zdaję sprawę, że wielu osobom wcale nie przeszkadza to ile osób przed nimi "pochyliło się " nad tym co potem jedli. Zazwyczaj nie przeszkadza im to do momentu, w którym to sobie uzmysłowią :) Ja zresztą często też tak miewam :):)
      DALEJ BĘDĘ STAĆ NA STANOWISKU, ŻE FESTIWAL KULINARNY TO NIE TARGOWISKO :)

      A na targowisku - tak generalnie nie lubię kupować tam, gdzie już wiele innych osób "macało" pomidora sprawdzając czy jest dojrzały :):) Takie już moje przewrażliwienie :):):)

      Usuń
  7. W dużym stopniu to są bardzo małe firmy lub blogerzy, więc wydaje mi się, że nie kupią specjalnie na taką imprezę wielkiej lady ze szkłem, to niestety kosztuje... a organizatorki festiwalu są dwie, a sam festiwal nie ma żadnego sponsora :)

    Zgadzam się co do rękawiczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adrianna, ale to nie jest argument. Nie ma znaczenia czy firma jest mała czy duża. Branie udziału w festiwalu jest pewnego rodzaju nobilitacja. Udowadniasz, że należysz do grona najlepszych; że twoja firma potrafi sprostać wyzwaniom jakie się z tym wiążą. W wypadku festiwalu kulinarnego jest to również wyzwanie dotyczące zachowania zasad higieny.
      I muszę Ci powiedzieć, że widziałam na Najedzonych Fest małe firmy, które sobie z tym świetnie radziły i duże, które w temacie higieny poległy.

      A kwestia organizatorów i sponsorów imprezy - to organizator stawia warunki wystawcom i on decydują o tym jak impreza będzie wyglądała. Nie chodzi o to by iść w ilość, a o to by iść w jakość ! Z perspektywy czasu prestiż imprezy nie zależy od ilości wystawców, ale od poziomu jaki reprezentują. Większość potrafi im sprostać jeśli będzie miało postawione takie warunki.

      Usuń
    2. Konkretnie to chodzi Ci o to, żeby wszyscy wystawcy byli zaszkleni, że to powinie być obowiązek przy takich imprezach? Czy raczej o jednorazowe akcesoria, rękawiczki itp.?

      Usuń
    3. Konkretnie chodzi mi o to, aby wszyscy wystawcy brali pod uwagę to, że nie biorą udziału w małej kameralnej imprezie, ale w dużym znanym festiwalu i aby dostosowali do tego organizację swojego stanowiska wystawowego.

      To co uchodzi na małej imprezie, staje się już niedopuszczalne na festiwalu odwiedzanym przez tysiące osób. W tym wypadku "skala imprezy" to jest słowo kluczowe.

      To oszklenie, któremu jesteś tak bardzo przeciwna, choć jak sama mówisz nigdy nie byłaś na Najedzeni Fest, JEST TYLKO PRZYKŁADEM na to, jak wystawcy radzą sobie z wyzwaniem, jakim jest zachowanie higieny wydawania posiłków w trakcie festiwalu. Byli wystawcy, którzy radzili sobie z tym w inny, równie dobry sposób.

      A kwestia rękawiczek ... jestem zdania, że to dłońmi przygotowuje się posiłki i gotuje. Nie wymagam więc od kucharza, aby gotował w sterylnych rękawiczkach :) TU CHODZI O ORGANIZACJĘ PRACY ! Ta sama osoba nie może JEDNOCZEŚNIE przygotowywać posiłków, nakładać dań i brać w dłonie banknoty i monety będące zapłatą za nie. Rękawiczki w takiej sytuacji niewiele by pomogły, bo należałoby je za każdym razem zdejmować i zmieniać na nowe co w praktyce nie jest wykonalne.

      Usuń
  8. Fajna, szczera, obiektywna relacja. Jeszcze nigdy nie byłam na tego typu imprezie. Gdyby była w mojej okolicy - wybrałabym się z czystej ciekawości, jednak perspektywa próbowania czegoś przy możliwości nieświadomego "poczęstowania się" czyimiś zarazkami jest co najmniej odpychająca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Najedzeni Fest to świetna impreza.
      I jak w wypadku każdej imprezy powinny być przestrzegane na niej pewne zasady. To tak dla dobra wszystkich, zarówno jej uczestników, wystawców i organizatorów.

      Usuń
  9. Święta racja.... przy takich masowych imprezach jak najbardziej powinno się kłaść szczególny nacisk na higienę.... w końcu to podstawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie jest więc takie : dlaczego się tego nacisku na higienę nie kładzie ?

      Usuń
  10. Organizator nie może brac na siebie odpowiedzialności za higienę kilkudziesięciu stoisk. Nawet jeśli pojawiłby się regulamin regulujący tę kwestię to organizator nie da rady przypilnować wszystkich w tej sprawie i to nie jest to jego rolą ani obowiązkiem. To tak jakby człowiek ktory wynajmuje restauracji lokal był odpowiedzialny za ich porządek na kuchni. Co więcej uważam, że jeśli wystawca nie dba o higienę na festiwalu to w kuchni zapewne też nie dba, bo to jest kwestia jakiś podstawowwych zasad wbitych w głowę i albo się je stosuje zawsze albo nigdy... Absolutnie powinno się z tym walczyć i zgadzam się pod kazdym względem że trzeba to zwalczać. Nie mam pomysłu jak to rozwiązać, być może publiczne napisanie o tym na facebooku danej firmy lub zwrócenie uwagi podczas festiwalu spowodowałoby zawstydzenie i zwrocenie uwagi na higienę stoiska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak daleko jak Ty nie chciałam się posuwać w formułowaniu wniosków dotyczących zasad stosowania higieny przez wystawców.

      Usuń
  11. Zdjęcia fantastycznie ukazują klimat i nie widać raczej tych niedociągnięć;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamieszczone w relacji zdjęcia nie mały na celu wytykanie nikomu błędów :)

      Usuń