sobota, 5 kwietnia 2014

RESTAURACJA VIA OTTA W KRAKOWIE - recenzja

Wiosenne słońce sprawia, że aż chce się wyjść na spacer.
Bulwary Wiślane przyciągają o tej porze roku tłumy krakowian i turystów.
Cudownie jest móc znowu usiąść na zielonej trawie i napawać się tym rozkwitem przyrody i przepięknym widokiem na Wawel :) 




Wprost uwielbiam takie nasze rodzinne spacery, gdy wiosenne słońce i rześkość powietrza rozleniwia nas lekko, a jednocześnie rozbudza w nas wilczy apetyt :) Jesteśmy przy Moście Dębnickim. Nie musimy zastanawiać się długo gdzie ten głód zaspokoimy :) Jeszcze jeden rzut oka na Wawel i przechodzimy podziemnym przejściem na drugą stronę Alei Krasińskiego. Przed nami Restauracja Via Otta. Wejście do niej jest dość niepozorne, ale nie dajcie się zwieść, bo za tymi drzwiami czeka was wspaniała włoska uczta :)

Restauracja Via Otta to taki skrawek słonecznej Italii w samym centrum Krakowa. Kochamy włoską kuchnię za jej różnorodność, wspaniałe makarony, chrupiącą pizza, bogactwo ryb i owoców morza, aromatyczne świeże zioła, złocistą oliwę, czarne espresso, genialne desery i to wszystko odnajdujemy w tym miejscu :)


Ciepłe barwy; elegancki, a zarazem nowoczesny wystrój wnętrz; zawsze świeże kwiaty na stołach - to wszystko sprawia że czujemy się tu wyjątkowo dobrze.
Ten przestronny lokal podzielony jest na kilka kameralnych sal co sprawia, że goście mają tu zapewnione poczucie intymności. Rozmowy mogą toczyć się tu swobodnie zarówno wtedy gdy wybierzemy to miejsce na romantyczną kolację we dwoje, jak również podczas biznesowego lanczu. W restauracji można zorganizować kameralne spotkanie w gronie rodziny oraz przyjaciół, bankiet czy imprezę okolicznościową nawet dla 80 osób.
kameralne spotkania w gronie rodziny oraz przyjaciół, jak i konferencje, bankiety czy imprezy okolicznościowe nawet dla 80 osób.
kameralne spotkania w gronie rodziny oraz przyjaciół, jak i konferencje, bankiety czy imprezy okolicznościowe nawet dla 80 osób.

kameralne spotkania w gronie rodziny oraz przyjaciół, jak i konferencje, bankiety czy imprezy okolicznościowe nawet dla 80 osób.




 Profesjonalna, dyskretna i miła obsługa dba stale o to, by niczego nam nie brakowało. Każdy może poczuć się tu jak gość wyjątkowy i w niezwykle przyjemnej atmosferze odpocząć od zgiełku miasta :)



Menu Restauracji Via Otta  jest dość długie. 









Nie ułatwia to szybkiej decyzji o wyborze dań, ale dzięki temu zaspokaja z pewnością oczekiwania wielbicieli wszystkich włoskich smaków  :)  
Całe menu możecie przejrzeć na TEJ STRONIE.
W trakcie podejmowania arcytrudnej decyzji o tym co zjemy, zaspokajamy pierwszy głód niezwykle smacznym "czekadełkiem" :)



O wyjątkowy smak potraw dba szef kuchni Restauracji Via Otta - PAN MATEUSZ GUZIK, oraz jego zespół doświadczonych kucharzy.
Dzięki temu możecie tu zakosztować wszystkiego co najlepsze we włoskiej kuchni.

Dla nas gotował Pan Paweł Furgalski. Jego wieloletnie doświadczenie w przygotowywaniu dań włoskiej kuchni oraz wielka pasja do gotowania i doskonałe wyczucie smaku sprawiło, że byliśmy oczarowani smakiem wszystkich potraw, które  dla nas przygotował.

Na przystawkę wybraliśmy :

* Krewetki smażone z masłem czosnkowym, podane z bruschettą 
/ idealnie chrupiące grzanki, cudowny aromat świeżych ziół, bogactwo sałat i moje ulubione idealnie przyrządzone krewetki :) /


* oraz słynną, włoską przystawkę przygotowaną z surowych, cienkich plastrów wołowiny - Carpaccio Di menza - polędwicę najlepszego gatunku marynowaną w grappie i podaną z pesto i płatkami parmezanu  / poezja smaków, nieprzyzwoicie dobre danie ! :):):) /




Później rozkoszowaliśmy się zupą rybną.
Będąc we włoskiej restauracji nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności kosztowania dań z ryb i owoców morza :)
Gorąco polecamy adriatycką zupę rybną ! Jest niezwykle aromatyczna, pełna wspaniałych składników i idealnie doprawiona.

Jako danie główne Pan Paweł Furgalski zaproponował nam :

* Stek z polędwicy wołowej w sosie z suszonych pomidorów i zielonego pieprzu podawany ze szparagami i ziemniakami ziołowymi
/ ten sos to poezja :) /



* oraz stek z tuńczyka marynowany w chili i czosnku z tagliatelle marchewkowym i puree maślanym. Mięso tuńczyka jest chude, ale bardzo sycące.
To niezwykle lekkie, a zarazem bogate w smaki i aromaty danie choć przyznaję, że wolę steki o znacznie mniejszym stopniu wysmażenia :) .


Pan Paweł cudownie opowiadał nam o bogactwie i różnorodności włoskiej kuchni, o jej aromatach, barwach i smakach. Zdradzał nam również różne kulinarne sekrety i ciekawostki. Powszechnie uznaje się, że  świeże mięso z tuńczyka można poznać po jego intensywnie czerwonej barwie / wcześniej rozmrażane będzie już blade / 
W Japonii opracowano już jednak technologię mrożenia mięsa z tuńczyka, która pozwala zachować jego cudowny kolor również po rozmrożeniu mięsa. Metoda ta polega na gruntownym usunięciu krwi z  tuńczyka przy użyciu sprężonego powietrza i następnie zamrożeniu go w temperaturze ciekłego azotu. Tak zamrożone mięso z tuńczyka po rozmrożeniu wygląda, jak świeże !

I przyszła pora na kawę i cudowne desery :)


Stawiamy na klasykę i wybieramy panna cottę z sosem malinowym oraz tiramisu  - smakują i wyglądają bajecznie :)




RESTAURACJA  VIA OTTA
AL.KRASIŃSKIEGO 8
30-101 KRAKÓW

7 komentarzy:

  1. Spróbowałabym tę wołowinę marynowaną w grappie :) I desery oczywiście. Natomiast owoce morza omijam z daleka, niestrawność po nich murowana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carpaccio Di menza jest nieprzyzwoicie dobre, a włoskich deserów nawet zachwalać nikomu nie trzeba :)

      Może masz alergię na owoce morza ? Często właśnie owoce morza wybieram w restauracjach i kłopotów z trawieniem z tego powodu nie miewam :)

      Usuń
  2. Lubię te Twoje rekomendacje-relacje, Kraków jest mi bliski, jestem co najmniej raz w tygodniu u córki, ale rzadko mam czas usiąść w restauracji, choć mam kilka ulubionych i bywam w nich od czau do czasu.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz mi kiedyś zdradzić gdzie lubisz jadać w Krakowie :)

      Usuń
  3. Fajna fotorelacja - chyba ten tuńczyk powinien być mniej wypieczony...lubie włoska kuchnię może tam zaglądnę chociaż wiele razy przejeżdżam alejami i nie zwróciłam uwagi na tę restaurację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że stopień wypieczenia mięsa zależy od upodobań. Ja zdecydowanie lubię mniej wypieczony / ale danie samo w sobie było bardzo dobre ! /

      Usuń
  4. Też byłem dosyć niedawno w Via Otta. Uwielbiam włoskie jedzenie, a to, które tam serwują to mistrzostwo. Smaki jak ze słonecznej italii :)

    OdpowiedzUsuń