środa, 19 listopada 2014

Grażyna Bober-Bruijn "PYSZNIE BEZ GLUTENU" - recenzja książki


Dziś do księgarni w całej Polsce trafia książka Grażyny Bober- Bruijn "Pysznie bez glutenu". 

Z wielką przyjemnością kładę ją na moim kuchennym blacie i popijając kawę zaczynam lekturę. Już po krótkiej chwili nabieram przekonania, że nie jest to książka tylko dla osób, które z różnych względów stosują dietę bezglutenową. To jest również książka dla każdego, kto szuka kulinarnych inspiracji lub dopiero zaczyna swoją przygodę z gotowaniem. I co najważniejsze - jest to książka o zdrowej diecie. Zdrowej, nie dlatego, że nie zawierającej glutenu. Zdrowej - ponieważ jej autorka ma tzw zdrowe podejście do produktów spożywczych wykorzystywanych w kuchni, do gotowania i do samej diety. " W mojej książce pokazuję, jak nie jedząc glutenu, w prosty sposób gotować, zachowując całą gamę potrzebnych witamin i minerałów, piec, żeby się udało, i na koniec, żeby gotowanie było przyjemnością, a nie udręką"- pisze autorka książki.
Grażyna Bober-Bruijn propaguje ogólne zasady zdrowego odżywiania którymi każdy powinien się kierować. Mówi o konieczności wyrabiania zdrowych nawyków u dzieci, podkreśla jak ważne dla każdego, nie tylko chorego na celiakię, jest czytanie etykiet na produktach spożywczych. Zachęca nas, abyśmy stali się świadomymi konsumentami. "Jedzenie przygotowuję sama, dzięki czemu wiem, co gotuję i co jem (...) to co w przyszłosci będziemy kupować w sklepach będzie coraz bardziej przetworzone i tylko wiedza na temat tego, co jest dobre, a co nie, pomoże nam i naszym dzieciom rozważnie wybierać i nie dawać się nabierać reklamom".

Czym wiec jest gluten i dlaczego przedstawiona w książce dieta eliminuje go z jadłospisu ?

Gluten to mieszanina białek roślinnych: gluteniny i gliadyny. Znajduje się w ziarnach powszechnie stosowanych zbóż - w pszenicy, jęczmieniu i życie.  Zawarty jest więc w produktach stanowiących filary naszego systemu odżywiania. To jego właściwości sprawiają, że pieczywo jest elastyczne i ma chrupiącą skórkę oraz miękki miąższ. Odnajdujemy go również w wielu innych gotowych i wysoko przetworzonych  produktach; również takich, w których nie spodziewalibyśmy się go spotkać : w wędlinach, parówkach, o zgrozo nawet w paczkowanym mięsie mielonym, w przetworach rybnych, w produktach mlecznych takich jak jogurty, śmietany, serki ( w których wcale nie powinien występować ), w słodyczach, lekach, piwie, sosach, ketchupach, w koncentratach spożywczych, w przyprawach, nawet w suszonych owocach itp

Część populacji ze względów zdrowotnych musi gluten wyeliminować ze swojej diety. Są to osoby chore na celiakię i będące uczulone na gluten. 
Organizm osoby chorej na celiakię pod wpływem kontaktu z glutenem zaczyna wytwarzać przeciwciała niszczące jej kosmki jelitowe, co prowadzi do bardzo poważnych konsekwencji zdrowotnych. Celiakia to choroba na całe życie.
Podkreślmy, że celiakia i uczulenie na gluten to zupełnie inne choroby, ale leczenie obydwu sprowadza się do eliminacji glutenu z diety.

Konsumenci eliminują z diety gluten również z innych, nieuzasadnionych medycznie powodów, nastała taka modą. Magazyn TIME uznał dietę bezglutenowa za drugi najważniejszy trend w jedzeniu w 2012 roku. "Odkąd chleb został uznany za tuczący, a wielu z nas stało się po prostu hipochondrykami, bezglutenowa żywność zaczyna wznosić się na wyżyny popularności"- napisali redaktorzy TIME. Według FOX NEWS spośród Amerykanów, którzy wydali 7 mld. dolarów w ciągu roku na żywność bezglutenowa, tylko płowa miała ku temu medyczne wskazania. 
Ta moda na niejedzenie gluteny dotarła również do Polski i jak każda taka moda niesie ze sobą zagrożenia. Takie rewolucje w odżywianiu oparte na dietach eliminacyjnych prowadzą często do niedoborów ważnych składników odżywczych.

Książka "Pysznie bez glutenu" uczy jak nie dopuścić do tych niedoborów żywieniowych w sytuacji konieczności przejścia na dietę bezglutenową. 

Grażyna Bober-Bruijn, autorka książki "Pysznie bez glutenu" sama choruje na celiakię. Książka ta jest wiec poparta jej życiowym doświadczeniem, co czyni ją prawdziwą i autentyczną. Przedstawione w niej przepisy są łatwe w wykonaniu. " Nie znajdziecie tu żadnych skomplikowanych potraw z 20 składników, po które trzeba jechać na drugi koniec miasta i które gotuje się całymi dnami. Moje potrawy są proste i rzadko potrzebuję na przygotowanie ich więcej niż pół godziny".
Autorka mówi również o konieczności zmiany w samym podejściu do diety " Dobrze jest przyjąć inny punkt odniesienia i nie spodziewać się tego, co już znane. Smak i konsystencja mogą być inne".

Dieta to słowo które kojarzy się z ograniczeniem. I słusznie, bo każda z diet ogranicza nam jakieś produkty lub ich ilość. Nikt ograniczeń nie lubi i ciężko jest nam je przestrzegać. Śmiejemy się często, że na kilku dietach jesteśmy "bo nam jedna nie wystarcza" :) W wypadku celiakii eliminacja glutenu jest absolutną koniecznością.
Ale książka ta nie kojarzy się z ograniczeniami dietetycznymi. Wręcz przeciwnie. Autorka udowadnia w niej, że pomimo braku możliwości wykorzystania w kuchni produktów zawierających gluten nikt nie musi być skazany na nudną, monotonną i niesmaczną dietę. W trzech rozdziałach : COŚ NA ZĄB, OBIADY i SŁODKOŚCI  przedstawia ponad 90 niezwykle ciekawych, urozmaiconych i smakowicie wyglądających dań.
Dla mnie -  osoby, która nie ma potrzeby, ani tym bardziej konieczności eliminowania z diety glutenu, książka ta jest źródłem inspiracji i wiedzy o możliwościach wprowadzenia do diety mojej rodziny nowych, nieznanych nam dotąd produktów. Różnorodność produktów spożywczych w moim przekonaniu jest podstawą zdrowej, zrównoważonej diety, a właśnie takie podejście do jedzenia propaguje Grażyna Bober-Bruijn w swojej książce "Pysznie bez glutenu".

COŚ NA ZĄB, już przeglądając pierwszy rozdział książki odruchowo sięgnęłam po "coś na ząb" :):)


Wielką siłą tej książki są też wspaniałe zdjęcia autorstwa Gosi Wieruszewskiej. Mają niezwykle ciepły, rodzinny klimat i taką nieudawaną naturalność w sobie. Są najlepszym dowodem na to, że „bez glutenu” może smakować najmłodszym, a wspólne gotowanie jest świetną zabawą. Tu nie ma nadmiernie wystylizowanej fotografii kulinarnej, takiej która w wielu książkach kucharskich zachwyca nas i przyciąga naszą uwagę, by po krótkiej chwili zniechęcić nas do gotowania swoją niedoścignioną perfekcją i sprawić, że odłożymy książką na półkę. Te zdjęcia autentycznie zachęcają do gotowania i jedzenia; gdy się na nie patrzy, to chce się usiąść z ich bohaterami do stołu, stanąć obok nich w kuchni, spróbować tego co jedzą. To wielka sztuka, bo gdy patrzy się na te zdjęcia ma się ochotę stać się częścią świata, który przedstawiają.

Oprócz zdjęć książkę zdobią również rysunki Joanny Wieruszewskiej. Są zabawne, dodają jej lekkości i potęgują ten jej ciepły, rodzinny klimat. Są jak rysunki, które czasem przyklejamy na karteczkach na lodówce by naszym bliskim poprawić humor; są jak rysunki naszych dzieci, które z dumą i sentymentem przechowujemy przez lata na pamiątkę. 

Książka zyskała rekomendację Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej.




"Pysznie bez glutenu" 
Grażyna Bober-Bruijn i Gosia Wieruszewska

Wydawnictwo Muza SA 


9 komentarzy:

  1. Ciekawa recenzja! A książka wygląda zachęcająco, zwłaszcza dzięki "domowym", rodzinnym fotografiom... Moja córcia uwielbia pomagać w kuchni, więc to może być coś dla nas:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gluten powinni eliminować wyłacznie chorzy na celiakię i uczuleni. A to jest niewielka część populacji. Pozostałym gluten nie przeszkadza. Tak jak nie przeszkadzał od wieków.
    Jestem przeciwna ,modnym' dietom,a dieta bezglutenowa taka jest. I dorabianie ideologii,że jedzenie glutenu jest szkodliwe.
    Nie podważam założeń Autorki,że to książka o zdrowym jedzeniu. Tylko zdrowo mozna jeść również jedząc gluten.
    Wiem,że ta moda na nie jedzenie glutenu minie jak inne,o których juz nikt nie pamięta, a tymczasem można nieco powydawać książek na ten temat,które pojawiaja sie jak grzyby po deszczu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amber, nie jestem pewna czy mnie zrozumiałaś :)
      Ta książka została napisana przez osobę chorą na celiakię dla osób które są w podobnej jak ona sytuacji czyli chorują na celiakię lub są na gluten uczulone. Pokazuje, że konieczność przejścia na taką dietę nie jest końcem świata i nie oznacza, że do końca życia będzie się jadło mało smaczne i nieciekawe potrawy.
      AUTORKA NIE NAMAWIA W TEJ KSIĄŻCE ZDROWE OSOBY DO PRZEJŚCIA NA DIETĘ BEZGLUTENOWĄ BO TAKA JEST MODA. Udowadnia jednak, że choroba nie musi nikogo wykluczyć z rodzinnej kuchni i wspólnych posiłków przy rodzinnym stole.
      To do czego autorka namawia, to zdrowe odżywianie w sensie komponowania pełnowartościowej diety pełnej wszystkich niezbędnych witamin i minerałów; namawia do wspólnych posiłków rodzinnych bez telewizora w tle; do czytania etykiet i wykorzystywania jak najmniejszej ilości wysoko przetworzonej żywności; do uczenia dzieci zdrowych nawyków; do ograniczania cukru itd - NIE NAMAWIA ZDROWYCH OSÓB DO REZYGNACJI Z GLUTENU co nie oznacza, że poleca bułki z białej mąki jako wartościowy składnik diety.

      Usuń
    2. A swoje zdanie na temat nieuzasadnionego medycznie przechodzenia na dietę bezglutenową pod wpływem mody myślę, że jasno przedstawiłam w tekście :)

      Usuń
  3. Bardzo dziękuję za tę recenzję. Książki przeważnie kupuję przez Internet ale niestety wtedy widać tylko okładkę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. czy w tej książce autorka korzysta z gotowych mieszanek bezglutenowych mąk?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W liście składników pojawiają się różne gatunki mąki bezglutenowej - np. bg gryczanej, bg ryżowej, bg kukurydzianej, kasztanowej, jaglanej lub mieszanki mąki bezglutenowej ( bg koncentrat ciasta )

      Usuń
  5. Dziękuję za odpowiedź

    OdpowiedzUsuń
  6. 3 miesiace temu dowiedzialam sie ze moj partner ma celiakie. po zakupie tej ksiazki postanowilam zrobic mu niespodzianke i upiec jego ulubione ciasto cytrynowe w wersji bezglutenu - str 166 tej ksiazki. troszke sie zdziwilam ze w przepisie jest kaszka kukurydziana a nie maka ale ze zupelnie jestem w tych tematach laikiem, zrobilam wszystko zgodnie z przepisem. i coz... dawno nie jadlam nic bardziej obrzydliwego. to "ciasto" to sama kaszka :/ nie ma to nic wspolnego z deserem nie mowiac juz o ciescie. nie wiem nawet gdzie by tu mialo ciasto wyrosnac. chrupie ta kaszka miedzy zebami i zostawia okropny posmak.

    jesli wszystkie przepisy sa tego typu to wspolczuje tym paniom.

    OdpowiedzUsuń