piątek, 26 grudnia 2014

WIGILIJNY MAŁOPOLSKI SMAK


WIGILIJNY MAŁOPOLSKI SMAK jest świąteczną odsłoną Małopolskiego Festiwalu Smaku. Wydarzenie to towarzyszy Targom Bożonarodzeniowym organizowanym corocznie na Rynku Głównym w Krakowie i zawsze przyciąga mnóstwo odwiedzających.  
Targi to stara krakowska tradycja kupiecka. Idea specjalnej imprezy przedświątecznej powstała jeszcze przed druga wojną światową i z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością wspaniale budując świąteczny klimat w naszym mieście.

 
WIGILIJNY MAŁOPOLSKI SMAK jest świętem producentów i smakoszy regionalnych potraw. Przybliża mieszkańcom Krakowa i turystom bogate dziedzictwo kulinarne Małopolski. Można tu zobaczyć, spróbować i kupić nasze tradycyjne świąteczne produkty. Organizatorem imprezy jest Województwo Małopolskie, które w ten niezwykle smakowity sposób promuje turystykę kulinarną w naszym regionie poprzez propagowanie regionalnych, ekologicznych, tradycyjnych produktów i  wspieranie lokalnych producentów żywności.

W jednym ze stoisk Wigilijnego Małopolskiego Smaku zaaranżowano polową kuchnię, w której wspólnie stanęli znani kucharze ze Stowarzyszenia Małopolskich Kucharzy i Cukierników oraz członkowie Stowarzyszenia Małopolskich Blogerów Kulinarnych.

 / autorem tego zdjęcia jest Słodki Facet współautor bloga KUCHENNE WARIACJE /


Wspólnie gotując dla mieszkańców Krakowa mieliśmy doskonałą okazję do dzielenia się świąteczną radością i inspirowania wszystkich odwiedzających nasze stoisko do innego spojrzenia na wigilijne menu. Przygotowując potrawy sięgaliśmy do tradycji kuchni krakowskiej i do starych książek kucharskich.  Częstowaliśmy mieszkańców Krakowa miedzy innymi zupą czekoladową Marii Estreicherówny. Według mieszczańskiej tradycji przygotowywano ją jedynie raz w roku i to właśnie ona otwierała krakowską wieczerzę wigilijną.  Nie zabrakło również kupieckiej zupy migdałowej i żuru ugotowanego na wędzonych głowach karpi zatorskich ze śledziem i niepalona kaszą gryczaną. Były śledzie podawane na wiele sposobów, nie zabrakło również barszczu czerwonego i wigilijnego, postnego bigosu. 





W gotowanie wkładaliśmy serce, bo wśród tłumów które nas odwiedzały nie brakowało ludzi samotnych, takich dla których porcja podanej przez nas świątecznej zupy była czymś o wiele ważniejszym niż tylko możliwością skosztowania staropolskiej potrawy wigilijnej. Gotowanie dla tych osób było dla nas nie tylko przyjemnością, ale również wielkim zaszczytem. Dzieliliśmy się z nimi i jadłem i dobrym słowem wiedząc, że ciepłą zupą nie tylko ogrzewamy ich dłonie, ale i serca.



Były oczywiście również porady i pokazy kulinarne prowadzone przez mistrzów kuchni.


 



















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz