środa, 15 lipca 2015

CHATA NAD WISŁOKIEM I KIERMASZ RĘKODZIEŁA






Chata nad Wisłokiem budowana jest z marzeń. Jesteśmy na pograniczu Beskidu Niskiego i Bieszczad, w Wisłoku Wielkim w gminie Komańcza. Oryginalna chyża łemkowska stała tam pośród łąk. Zniszczona wielce była już; czas i bieg historii nie oszczędzały jej. Takich domów w Wisłoku Wielkim niewiele pozostało.  Przed II wojną światową mieszkało tu około 3500 mieszkańców w blisko 500 domach. Cztery karczmy tu stały i dwie osobne parafie greckokatolickie, a tym samym dwie cerkwie się wznosiły. Akcja Wisła zmieniła wszystko. Domy palono, ludzi wysiedlono. Już nie mieli potem do czego wracać. Pod historii dywan przez lata zamieść wszystko chciano by ludzie zapomnieli. W Wisłoku przetrwało zaledwie 66 drewnianych budynków (w tym cerkiew). Wiele dziś niszczeje.




Ta łemkowska chyża dostała jednak nowe życie. Ocalała; wyremontowana belka po belce, kamień po kamieniu przez Piotra Sztukowskiego. Przez lata po Beskidzie Niskim wędrował, jeszcze dzieciakiem będąc. I miłość do Bieszczad w nim rosła i zapragnął tu zamieszkać. Takie marzenia w niejednym mieszczuchu się rodzą, gdy po bezdrożach tutejszych wędruje, ale tylko nieliczni je realizują. Piotr miał w sobie tę siłę by swe życie naprawdę odmienić, by je na nowo zbudować; by tak jak tej chacie dać mu nowe, silne fundamenty.

Przez blisko trzy lata poszukiwał oryginalnego domu. Jak napisał na swoi blogu : „Trafił do Wisłoka zupełnie nie przypadkiem…szukał i znalazł.” Kupił dom : „Piękny. Stary. Oryginalny. Bardzo zniszczony” … i rozpoczął w nim remont. Kiedy to było ? Gdzieś w 2009 roku ze swoim zamiarem zmierzyć się postanowił. I jak widać - dał radę i przywrócił dawny czar i blask łemkowskiej chyży. „Na końcu naszego świata wielki początek powstał, narodziła się Chata Nad Wisłokiem” - napisał w zaproszeniu na wielkie otwarcie Chaty.



Niech was dzisiejszy wygląd Chaty Nad Wisłokiem nie zwiedzie. Kilku lat ciężkiej pracy i wielkiego wysiłku potrzeba było by dziś wyglądała tak, jak Piotr to zaplanował gdy stanął przed jej progiem po raz pierwszy. I jeszcze wiele pracy przed nim. Małymi krokami do celu wytrwale dąży. Dzień po dniu spełnia swoje wielkie marzenie.

Obejrzyjcie zdjęcia Chaty z prywatnego archiwum Piotra Sztukowskiego i zobaczcie jak odmienił to miejsce wiedziony marzeniami i wiarą, że mogą one góry przenosić. Lata mijały, pory roku następowały po sobie, a wraz z nimi dom się zmieniał.  Całą historię Piotr Sztukowski opisał w swoim blogu CHATA NAD WISŁOKIEM.
 


Dziś świat tworzony jest z produktów jednorazowych; wszystko jest tylko na chwilę. Coraz mniej rzeczy ma dla ludzi wartość emocjonalną. Żyjemy w wiecznej pogoni za nowszym, lepszym. Dziś już niczego nie opłaca się naprawiać; dziś od razu wszystko trzeba wymienić na „nowszy model”.  W sklepach kupujemy wyobrażenie (swoje i otoczenia) o nas samych. Produkt symbolizuje nasz styl życia, pozycję społeczną; określa to kim jesteśmy. W tej pogoni życiowej łatwo się zagubić, stracić oparcie. Bo jakże żyć z myślą, że nic nie jest na stałe ?  
 



Piotr Sztukowski postanowił żyć inaczej i pracą swych dłoni stworzyć coś, z czym może się utożsamiać, z czego może być dumny, co dziełem jego życia się stanie. Pozostawił gdzieś za sobą ten świat stworzony z rzeczy jednorazowego użytku oparty na płytkich wartościach. Teraz tworzy świat rzeczy prawdziwych, autentycznych; tych, które pokolenia przetrwają. Tu w Wisłoku remontując starą, łemkowską chyżę swój „życiowy fundament” umocnił. 

Teraz w Chacie Nad Wisłokiem jest pięknie. Tak ciepło. I nie zasługa to tylko malowniczych krajobrazów czy cudownej pogody. To miejsce jest piękne dzięki jego gospodarzom.







Na zdjęciu Monika Tomaszewska i Piotr Sztukowski, gospodarze Chaty Nad Wisłokiem. Tak, nie mylicie się - Piotr to dobrze wam znany ze szklanego ekranu „bohater domu … no raczej chaty” Ale zapewniam was, że to nie tylko bohater z reklamy Leroy Merlin, to człowiek z krwi i kości, prawdziwy; tak samo jak najprawdziwsza jest chyża, którą odremontował.


Do Chaty Nad Wisłokiem możecie przyjechać by odpocząć, poleniuchować, powędrować po okolicy; zatrzymać się na chwilę w pędzie życia i przemyśleć parę spraw.
Dziś w chyży na gości czeka piękna jadalnia. Niegdyś było to boisko chaty, czyli miejsce gdzie stawał wóz, taki „łemkowski garaż” Teraz stanął tu wielki stół z ławami i krzesłami, a pod oknem wygodny fotel i regały z książkami. Obok jest salon z kominkiem (dawniej w chyży pełnił funkcję obory, ale jakże teraz się zmienił ) i kuchnia dla gości w dawnej Chyzówce. Tu do dyspozycji gości Chaty Nad Wisłokiem pozostaje zmywarka, czajnik elektryczny, kuchenka mikrofalowa i lodówka.
Na gości czekają kameralne, pięknie umeblowane, klimatyczne pokoje. Pierwsza powstała dwójka z łazienką zwana Ćwirlandią, potem dwie czwórki z łazienkami. Zachwycą was wystrojem, oczarują nastrojem. Jest kameralnie i tak ma pozostać.





Planów na przyszły sezon mają wiele. Pierwszy w kolejce do realizacji jest plan wykończenia wybudowanej właśnie chatki dla gości. Jej weranda będzie służyć krzewieniu kultury. Marzą o kinie plenerowym, o występach amatorskiego teatru, o festiwalu piosenki autorskiej…to tylko niektóre z pomysłów, które powoli się krystalizują.

Obok Chaty stanie wiata z ogniskiem i wędzarnią (dziś dysponują miejscem na ognisko pod gołym niebem, drewno jest w cenie noclegu); drewniana balia z podgrzewaną wodą czeka tylko na złożenie;  będzie też sauna. Również trzy rowery są bezpłatnie  udostępniane gościom, a zimą będzie można skorzystać z nart typu skitour.
Monika i Piotr proponują swoim gościom również wyżywienie. Do przygotowania posiłków wykorzystują lokalne produkty, serwują lokalne, tradycyjne potrawy. Specjalnością Moni są hreczynaki, fuczki, żurek na zakwasie. Jest sielsko, tradycyjnie i zdrowo  :)





11 lipca 2015 przed Chatą Nad Wisłokiem odbył się Jarmark Rękodzieła.  Na przybyłych czekały wystawy, kiermasz różności, warsztaty dla dzieci i dorosłych, pokaz rękodzieła ludowego, potrawy regionalne, potańcówka ludowa i wspólna biesiada przy ognisku do białego rana. Oj działo się, działo ! :) Wielu wspaniałych ludzi przybyło, pole namiotowe obok chaty zaludniło się.
 
Na ludową nutę zagrali Hudacy (na zdjęciu powyżej)  oraz  Angela Gaber+Trio, a na kiermaszu różności zaprezentowało się ponad 40 artystów i rękodzielników. Tylko Felcia była trochę wystraszona tym wszechogarniającym gwarem i najazdem gości i czmychnęła czym prędzej z rąk swej Pani by skryć się gdzieś w zakamarkach domu.





Na Kiermasz Rękodzieła i otwarcie Chaty Nad Wisłokiem przyjechałam z Agą Godek i Kasią Kusior autorką bloga WSZĘDOBYLSKIE. Dziewczyny serwowały fantastyczne dania zabierając przybyłych na Kiermasz Rękodzieła w kulinarną podróż po smakach Bieszczad, Indii i Hiszpanii. Drożdżowe bułki, jeszcze ciepłe, pełne owocowego nadzienia rozeszły się błyskawicznie. Kto ich raz spróbował po kolejne za chwilę wracał. Wszyscy chwalili też proziaki z aromatyczną pasta z pieczonej marchewki i bobu oraz besan puda (placki z mąki z cieciorki ). Czekoladowe batoniki z otrębami, płatkami owsianymi i jagodami goji też szybko znalazły swoich amatorów podobnie jak kruche babeczki z owocami i bitą śmietaną. Po zupę z cukinii podawaną z serem feta ustawiała się kolejka.









A wieczorem na rozgrzanie Aga przygotowała cudownie aromatyczną indyjską herbatę masala ćaj oraz hiszpańską wegańska paellę.



PEPESZA CERAMIC – zakochałam się w pracach Katarzyny Zabiegło

 




BIESZCZADZKIE SMAKI i nie mający sobie równych chleb śpiewany. (Niestety zjedliśmy już cały zapas przywieziony z Kiermaszu Rękodzieła









Krzysztof Rodak przy pracy- twórca wspaniałych wyrobów drewnianych i rękodzieła artystycznego.










Chata nad Wisłokiem

Wisłok Wielki 39
38-543 Komańcza

9 komentarzy:

  1. Piękny wpis, tym bardziej żal,ze się nie było:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Zrozumieć i uchwycić chwilę... super wpis, o cudownych ludziach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo taaaak słodkie bułki były z....te, mąż też tak się wyraził tylko bardziej kulturalnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne zdjęcia, jako żywe:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne miejsce. Widać włożony ogrom pracy i serca. Z całą pewnością miło tam u Państwa. Widać radość po zdjęciach. Dziękuję jakoś mi teraz lżej rozpocząć nowy dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No to się działo, a to przecie dopiero początek :)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzy lata temu byłam po raz pierwszy w Bieszczadach i zakochałam się. Mam zamiar tam wrócić, choć to daleka podróż ;(. Zajrzę na pewno także w okolicę Komańczy, by obejrzeć tę chyżę ;). Piękny wpis, bardzo dziękuję. Zaglądam czasem do bloga pana Piotra już od paru lat. Ale miło było poczytać Twój wpis.

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzy lata temu byłam po raz pierwszy w Bieszczadach i zakochałam się. Mam zamiar tam wrócić, choć to daleka podróż ;(. Zajrzę na pewno także w okolicę Komańczy, by obejrzeć tę chyżę ;). Piękny wpis, bardzo dziękuję. Zaglądam czasem do bloga pana Piotra już od paru lat. Ale miło było poczytać Twój wpis.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bieszczady mają w sobie to coś:)

    OdpowiedzUsuń