środa, 12 sierpnia 2015

WYNIKI KONKURSU Z MARKĄ MALMA


Konkurs z nagrodami ufundowanymi przez markę MALMA dobiegł końca.
Bardzo Wam wszystkim dziękujemy za udział i za zaangażowanie. Przysłaliście nam  wiele bardzo interesujących przepisów. Będą one dla nas inspiracją w kuchni. Wasze zdjęcia włoskich krajobrazów rozmarzyły nas. Zatęskniliśmy za winnicami i włoskim wybrzeżem. Piaszczyste plaże, spienione fale i włoskie tawerny - trudno znaleźć lepsze miejsce na ziemi podczas takich upałów :)

Nie przedłużając - nagrody ufundowane przez markę MALMA otrzymują :



1.  Kasia - Quchnia za cudowne w swej prostocie spaghetti oraz piękne i romantyczne zdjęcia z Wenecji

"Kochając Wenecję tak bardzo jak makarony Malma, zrobiłam dla Was:
Spaghetti w bazyliowym pesto domowej roboty, z orzeszkami ziemnymi i suszonymi pomidorami.
Mniam!!!

Przepis:
2 garści bazylii, garść orzeszków ziemnych, 4-5 suszonych pomidorów, 2 ząbki czosnku, pół cebuli oraz 6 łyżek oliwy zmiksować na pastę.
Całość podsmażyć, doprawić pieprzem i solą. Do takiego pesto dodać ugotowany al dente makaron a następnie delikatnie ale dokładnie wymieszać całość. Doprawić do smaku, można posypać całość serem. Jeść :)"






2. primavera77 za sycylijskie opowieści pełne smaku

Sałatka sycylijska-pocztówka śródziemnomorska

Zabiorę Was dzisiaj na Sycylię, gdzie bardziej niz u nas, żar się z nieba leje...Zabiorę Was ze sobą na obiad, który króluje na stołach i w pudełkach obiadowych w niejednym sycylijskim domu, na niejednej złotej plaży...
Do przygotowania potrzebujemy zaledwie kilku składników. Oraz grilla lub patelnie do grillowania. Danie można przygotować wieczorem, "o chłodzie", by cieszyć się nim dzień pózniej.
Kiedy termometr przed południem na Sycylii, pokazuje ponad 60 stopni w cieniu..wierzcie mi, nikt nie stoi przy kuchni....
Ale jeść trzeba! I to lekko...a obowiązkowo codziennie ma być MAKARON!

Składniki
400 g świderków razowych Pełne Ziarno
twardy , średniej wielkości bakłażan
ząbek soczystego czosnku
pół różowej cabuli
kilka dość słodkich pomidorów-ale nie koktajlowych
liście bazylii
słoik tuńczyka w kawałkach, w oliwie z oliwek
ocet balsamiczny z Modeny
oliwa z oliwek
sól himalajska różowa
pieprz kolorowy prosto z młynka
opcjonalnie glassa sojowa z octem balsamicznym

Wykonanie

Pokrój umytego bakłażana w plastry. Rozpal grilla lub rozgrzej patelnię do grillowania. Ugrilluj z obydwu stron , posyp delikatnie solą. Odłóż na bok.
Do szkalnej miseczki wlej oliwę z oliwek, ocet balsamiczny, dodaj trochę soli, poszarpane listki bazylii ,wycisnięty przez praskę ząbek czosnku...i wymieszaj. Włóż plasterki bakłażana, wymieszaj, odstaw niech się przegryzą.
Na tej samej patelni ugrilluj..pomidory. Przekrój każdego na pół i połóż, posól i popieprz z młynka. Dodaj fioletowej cebulki pokrojonej w piórka.
Gdy pomidor zacznie się "sparzać" delikatnie, ściąg z niego skórkę. Jeszcze trochę potrzymaj go na patelni do grillowania, nie mieszaj.Jeśli użyjesz grilla- pomidora podajesz świeżego.
Ugotuj świderki al dente.Odcedź, przelej zimna wodą, dodaj oliwy z oliwek i tuńczyka ze słoiczka.
Przemieszaj delikatnie, aby tuńczyk zachował kawałki.
Wyłóż na półmiski, dodaj zaromatyzowanego czosnkiem i bazylią ugrillowanego bakłażana, pomidory oraz cebulę.
Posyp obficie listkami bazylii. Wykorzystaj sosik, w którym przegryzały się bakłażany- do pokropienia dania- zostanie go niewiele, gdyż bakłażan "wpija".
Na koniec dekoracja z glassy sojowej i ...danie pachnące Sycylią gotowe..i co najważniejsze do przygotowania szybkie, zjeść można na drugi dzień...i czujemy się lekko i zdrowo.
A to bardzo ważne!
Smacznego!




No to jedziemy?
Robi się co raz to bardziej gorąco..a zapowiadają, że ma być tropikalnie. No to my sobie pojedziemy tam gdzie jeszcze bardziej gorąco...na Sycylię. Sycylia to wyspa, na której mieszkałam ponad 10 lat. Ja ją sobie rozgryzłam, pod każdym względem. Podejrzałam podczas pracy w restauracjach i pizzeriach co i jak i w jaki sposób podać ,żeby było chłodne w te upalne dni, ale żeby było również smaczne. I pożywne. Bo w sycylijskie upały kochani, wierzcie mi , nie gotują tam często, a jak gotują, to jedzą na zimno... Niekiedy gotowałam w ..nocy. Ktoś kto nie mieszkał na Sycylii nie zrozumie jak to jest brać prysznic, wycierać się i być ciagle mokrym , jak to jest wchodzić do parzącego łóżka, czy odkrecić w kranie zimną wodę, z której leci prawie wrzątek.. A jak tu odkręcić gaz pod kuchnią? Zbrodnia. Ale jak zrobić, by typowy Sycylijczyk ,zjadł makaron codziennie inaczej w taki upał?
Składniki gotowane przygotowuje się ,albo o świcie, albo nocą. U nich to żadna rewelacja, idą sobie spać po 2.00 w nocy, nawet pózniej. Wstaje się rankiem, chłopy pracują do 11.00 po 11.00 umrzeć już można i nie ma czym oddychać. Potem obiad, sjesta do 17.00 a potem się WYCHODZI z domu. Dlatego OBIAD ma być chłodny, pożywny..bo kolacja to generalnie jakaś pizza poza domem, panino czyli słynna ogromna kanapka...
Oto co się podaje w letnie dni na obiad, co się daje ojcom, teściom, mężom, synom do pracy ? Ano musi być makaron! Tam nie ma dnia bez makaronu.Ja do mojej potrawy wybrałam najlepszy. Najlepszy dlatego, że ja sobie ten makaron przetestowałam na Włochach.. Próbowałam wielu innych makaronów ogólnie dostępnych, ale wybaczcie, makaron ma być al dente a nie klej do tapet. Mój wybór padł na Malma.
Ale wracając do naszego dania. Jest szybkie w przygotowaniu, bo o to się rozchodzi. Jest na sezon wiosna-lato. Wszystko zdążymy przygotować zanim się makaron ugotuje. Dodatkowo makaron ma być schłodzony.

Skladniki
-fusilli Malma, bo się nie rozpadają,
-pomidorki koktaliowe, tzw. ciliegino di Pachino lub pomodori zuccherini. Na pewno dostępne w sieciach typu TESCO,ALMA... itd.
-rucola
-ogórek
-i tu uwaga-miał być brokuł gotowany na parze, ale nam zależy na czasie, a poza tym , dla jednego brokuła trzeba wietrzyć cały dom. Dlatego dodałam sporo kiełków z brokuła genialnie smakuje i jest mega zdrowy!
-koperek ,najlepiej mrożony, bo szybciej nam schłodzi makaron
-oliwa z oliwek
-parmezan lub grana padano
-mozarella w zalewie
-gotowane duże jajko, ja mam to szczęście, że dostaję czasami jaja od mamy koleżanki, która mieszka na wsi i ma sentyment do kur.
Na Sycylii kupuje się jaja przed domem. Przyjeżdża facet, trąbi na ulicy i wszyscy idą kupować jaja. Wiejskie.Nastawiamy wodę na makaron, solimy, gdy się ugotuje , podbieramy sobie trochę wody na ugotowanie jajka, wkładamy fusilli i gotujemy al dente . Równoczesnie gotujemy jajo. Gdy jajo się ugotuje szybko zalewamy zimna wodą, obieramy i wkładamy do zimnej wody. Odcedzamy makaron, polewamy oliwą,mieszamy.
Posypujemy mrożonym koperkiem, bardzo dużooooo koperku, bo zdrowy i fajnie nam zazieleni makaron wkręcając się w świderki. Wykładamy na talerze. Posypujemy poszarpana rukolą- broń Boże nie róbcie tego nożem !Następnie dodajemy kiełki, polewamy oliwą z oliwek, ja użyłam koperkowej bo taka akuratnie miałam, ale może być zwykła.Kroimy w cząstki mozarellę, pomidora, ogórka w talarki, posypujemy obficie parmezanem lub grana, dodajemy jajko rozkrojone na 4...i podajemy. Nie dajemy bazylii, bo mamy rukolę i kiełki z brokuła..bazylia..to już inna bajka. Tu nie będzie pasowała.I szybkie danie gotowe. Można je zjeść z powodzeniem dzień pózniej, za chwilę, za godzinkę. Nieważne, ważne , że robi się szybko, im chłodniejsze tym lepsze.Smacznego!"





Teść raz też ugotować potrafił...
Otwieram lodówkę i patrzę i patrzę...i
WRACA MI PAMIĘĆ!I znów się przenosimy na Sycylię. Pod Syrakuzy.Teściu będzie grał pierwsze skrzypce. Jak wiadomo, a może i nie, starej daty panowie, czyli teście wszelakie i ojce..na Sycylii nie gotują. To MA robić kobieta i to bez dyskusji. Są typki bardziej lub mniej wybredne, ale większość raczej zjada wszystko umęczona upałami... by potem poczłapać na słynną sjestę i dać kobiecie święty spokój. Mój śp. Teść był typem dość skomplikowanym, gdyż był..typowym Sycylijczykiem. Niech mu ziemia lekką będzie. Miałam do niego szczególną sympatię z kilku powodów. Był twardy i nieugięty jak głaz, ale miał też swoje zdanie, potrafił go bronić ,nawet do zawału serca ..Kochał jeść, na szczęście prosto i nie był wybredny. Ale pragnę napisać, że Teściu nie potrafił ugotować NIC. Nawet wody na makaron. Dla niego to była czarna magia..Mógł nie zjeść nawet przez cały dzień, co graniczy z cudem, gdyż Sycylijczyk raz dziennie MUSI mieć makaron. Nawet z oliwą i parmezanem ale MUSI i cześć. Nam w Polsce trudno jest to ogarnąć ,ale ja miałam do czynienia z tym ponad 10 lat.Pasta czyli makaron musi być i basta!I pewnego pięknego dnia stało się! Mieszkałam wtedy w Augusta, to od Avoli jakieś 52 km. Ale doszły mnie i tam wtedy słuchy , co to teść wykombinował. Teściowa leżała sobie spokojnie w szpitalu w Auguście, na oddziale ortopedycznym, i to była jedyna możliwość aby sobie po prostu odpoczęła.Leżała już 2 dni, a teść jadł, salami, szynki, chleb, oliwki, sery, wino. Aż porządnie zatęsknił za makaronem. Akurat nikogo nie było z rodziny , kto by mógł mu przynieść ten makaron. Nawet jakby był to..by się nie odważył..bo teściu litości nie potrzebował.Wykombinował raz w życiu, tylko ten jedyny raz..i nie powiem, dobrze to sobie obmyślił, bo użył po prostu nadstanu rzeczy, które znalazł w lodówce, bo był typem człowieka, który nie lubił jak się jedzenie marnuje, czy się wyrzuca, za ciężko zarobione pieniądze.Co znalazł wtedy w lodówce?Kilka rzeczy, które i my możemy czasem znaleźć i nie mamy pojęcia co z tego sklecić. Spróbowałam odtworzyć jego przygodę z gotowaniem. I wierzcie mi... smakowało dokładnie tak jak kilka lat temu, kiedy byliśmy wszyscy razem siedzący przy stole, pijący wino, drący się na siebie i machający zamaszyście rękoma...

Oto danie teścia. Co będzie potrzebne?
-ugotowane ziemniaki z dnia poprzedniego
-pomidory z puszki już pokrojone , nie całe ..Teściu nie wiedziałby co zrobić z całymi
-pieczarki- to ja je dodałam, gdyż uduszone z cebulką na maśle, w lodówce, w pojemniczku próżniowym znalazłam
-świeża bazylia, tam każdy ją ma i używa na bukiety, do wszystkiego
-oliwa z oliwek ..teść miał swoją własną, robioną od podstaw
-i teraz najważniejsze MAKARON.. Ja otworzyłam szafkę u siebie i znalazłam trochę fusilli i trochę penne. Tak jednych jak i drugich nie można było użyć samodzielnie , gdyż ich było za mało i tak sobie czekały. Aż mi pamięć wróci ..do tego co zrobił teść.
-Masło
-koperek, seler naciowy,kawałek czerwonej papryki
-parmezan lub grana padano . A znając teścia dodałby i pecorino, co nie jest błędem, gdyż pecorino...ach..kto jadł wie o co chodzi...A kto nie jadł, spróbować musi. To półtwardy ser owczy.
I tyle , cała filozofia.
Smażymy na maśle nasze ziemniaki z dni poprzednich. Międzyczasie wylewamy z puszki nasze pomidory do garnka , dodajemy sól, oliwę z oliwek, liście bazylii , im więcej tym lepiej..., ząbek czosnku, pieczarki z dni poprzednich, już wcześniej duszone na maśle..
Gotujemy wodę na makarony. Solimy ją i wrzucamy obydwa , fusilli i penne gotujemy al dente. Al dente to jest w dosłownym tłumaczeniu -na ząb- i używa się tego stwierdzenia do prawidłowo ugotowanego makaronu, który powienin być miekki i jędrny, aczkolwiek stawiać lekki opór przy gryzieniu. Acha, wtedy kiedy po rozgryzieniu makaronu, w jego przekroju znajdzie się biała , surowa wielkości łebka od szpilki kropeczka...to wtedy jest al dente. Ale ja tam się nie bawię w takie analizy i al dente zawsze mi wychodzi. Bo to od makaronu zależy czy będzie al dente czy nie. A Malma,wie co robi i z czego robi..a ja wiem dlaczego ten właśnie makaron jest ECCELLENTE e basta !Odcedzamy nasze dwa makarony . Wrzucamy je na dużą patelnię, dodajemy wcześniej podsmażone ziemniaki i poddajemy lekkiej obróbce termicznej, na maśle, dodajemy świeżego koperku i mieszamy potrząsając energicznie patelnią.Dodajemy już gotowy międzyczasie sos. Wykładamy wszystko na talerz. Lepiej na półmisek... Posypujemy świeżą bazylią, koperkiem, selerem naciowym i pokrojoną w kosteczkę czerwona papryką.Do tego oczywiście starty ser. Wino...tak wino musi być...bo gdy wraca się do wspomnień to ono właśnie, pomaga nam strawić ból po stracie tych...których już nie ma, a którzy wracają czasem zupełnie niespodziewanie...np. przy zwykłym otwarciu lodówki.
Spróbujcie kiedyś wykorzystać coś co Wam zostało z dni poprzednich... tak jak wtedy , kilka lat temu, zrobił to mój teść. On to zrobił z potrzeby..a wyszło bardzo dobre. Jadłam. Pochwaliłam i za to mu wtedy placka z jabłkami upiekłam."


Zwycięzcom gratulujemy :)

Laureatów bardzo proszę o przysłanie w terminie do 7 dni kalendarzowych swoich danych teleadresowych na adres ankawell@gmail.com -  po tym czasie nagroda zostanie przyznana innej osobie. 


Bardzo wam wszystkim dziękujemy za udział w zabawie i wszystkie nadesłane do konkursu przepisy. Będziemy je wypróbowywać w naszej kuchni :)
   

1 komentarz:

  1. dziękuję bardzo, czuję się zaszczycona!

    OdpowiedzUsuń