czwartek, 3 grudnia 2015

KONKURS Z INKĄ - WYPIJ Z NAMI KAWĘ



KONKURS Z NAGRODAMI 

Dziś mamy dla was miłą wiadomość - właśnie na naszym blogu startuje nowy konkurs. Czekają na Was dwa zestawy kawy INKI wraz z kubkiem zapakowane w zabawną, ekologiczną torbę. Fundatorem nagrody w konkursie jest producent kaw zbożowych INKA. 



Zadanie konkursowe jest bardzo proste :

* Lubicie tak jak my rozpoczynać dzień z kubkiem kawy INKI w dłoni? Opiszcie nam krótko jak wygląda Wasze ulubione śniadanie z udziałem tej kawy. 
* A może wolicie pić kawę INKĘ do popołudniowego kawałka ciasta? Opowiedzcie nam o tym. 

Jesteśmy bardzo ciekawi o jakiej porze dnia pijecie kawę INKĘ najczęściej :)

Na Wasze opowieści czekamy do 10.12.2015 roku. 
Dwa komentarze nagrodzimy zestawem nagród ufundowanych przez producenta INKI.


Wspomnienie:
Mam w pamięci obraz mojego dziadka, który o schyłku dnia siadał na schodach domu z kubkiem zbożowej kawy w dłoniach i patrzył na zachodzące za las słońce. Zawsze wtedy mówił, że to był dobry dzień. Pijał kawę czarną, gorzką; tak po wojskowemu. Mówił, że taka kawa najlepiej gasi pragnienie. Dziś wiem, że miał rację, ale wtedy wolałam, żeby do mojej kawy babcia dolewała trochę mleka. Siadałam wtedy na schodach obok dziadka. Czasem sobie milczeliśmy, a czasem dziadek opowiadał różne historie. Niektóre były śmieszne, inne smutne - jak życie ...

Ta zbożowa kawa, którą pijałam w dzieciństwie razem z dziadkiem to była właśnie kawa INKA. Ta kawa towarzyszy mi przez całe życie i nie ma w tym stwierdzeniu przesady. Zawsze lubiłam ten charakterystyczny smak goryczki, który kryje się w kawie, ale nie w każdym momencie życia mogłam sięgać po kawę zawierającą kofeinę. INKA za to dawała mi zawsze bezkarną możliwość cieszenia się moim ulubionym smakiem.

Receptura kawy INKI została opracowana w 1971 roku. Kawa w 100 % złożona jest z naturalnych składników. 

Obecnie na rynku kawa Inka dostępna jest w kilku rodzajach: 
* klasyczna
* smakowa (o smaku czekoladowym i karmelowym) 
* wzbogacona (z błonnikiem, z magnezem i z wapniem) 
* bezglutenowa
* BIO (z domieszką unikalnych, delikatnych w smaku naturalnych składników pochodzących z certyfikowanych upraw ekologicznych: z cykorią, z figami, klasyczna i z orkiszem)
* INKA z orkiszem w saszetkach

Najbardziej zaciekawiła nas Inka Bezglutenowa; nie dlatego, że jesteśmy na diecie bezglutenowej, ale dlatego, że kawa zbożowa nie kojarzy nam się z takim produktem, a wiemy jak wiele osób poszukuje certyfikowanych produktów bezglutenowych. INKA bezglutenowa to innowacyjny i jedyny w swoim rodzaju napój zbożowy na rynku. W procesie jego produkcji gluten, jako nierozpuszczalna w wodzie część ziarna, zostaje oddzielony i usunięty z produktu. Produkt jest każdorazowo kontrolowany i posiada certyfikat Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej.
 

REGULAMIN KONKURSU :

1. Organizatorem konkursu jesteśmy my : Anna i Piotr, autorzy bloga ŻYCIE OD KUCHNI. Fundatorem nagrody jest marka INKA. Wysyłką nagród zajmuje się agencja Synertime i dane osobowe zwycięzców zostaną jej przekazane w celu przesłania nagród.

2. Konkurs trwa od 03.12.2015  do 10.12.2015 do godz. 24.00

3. W konkursie są 2 równorzędne nagrody. Każda składa się z  ośmiu 100-u gramowych opakowań kawy Inki, kubka z logiem Inka oraz płóciennej torby na zakupy.
4. Nagrody powędrują do autorów 2 najciekawszych komentarzy pozostawionych pod tym wpisem na naszym blogu.
5. Zwycięzców wespół w zespół wybieramy my : Anna i Piotr. Od naszej decyzji nie będzie odwołania. 

6. W konkursie może wziąć udział każdy, z wyjątkiem członków naszej rodziny i nadesłać maksymalnie dwa komentarze konkursowe.

7. Aby wziąć udział w konkursie należy w komentarzu pod tym artykułem krótko opisać o jakiej porze dnia najchętniej sięgacie po kawę INKĘ i co lubicie wtedy jadać.

8. Pod zgłoszeniem/komentarzem należy się podpisać imieniem lub nazwiskiem albo nickiem używanym w sieci - wpisy anonimowe nie będę brane pod uwagę przy wyborze zwycięzców.
9. Będzie nam bardzo miło jeśli polubicie fanpage bloga ŻYCIE OD KUCHNI na FB. Nie jest to oczywiście warunek koniecznym do wzięcia udziału w konkursie.
10. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone na blogu w ciągu 3 dni od zakończenia konkursu. 
11. Laureaci zobowiązani są przesłać swoje dane adresowe potrzebne do wysyłki w ciągu 7 dni kalendarzowych od dnia, w którym zostaną podane wyniki konkursu na adres ankawell@gmail.com -  po tym czasie nagroda zostanie przyznana innej osobie. Wysyłka nagrody tylko w granicach RP.
12. Dodanie komentarza pod tym wpisem oznacza akceptację powyższego regulaminu.

27 komentarzy:

  1. Dla mnie najlepszy czas na kawę to czas drugiego śniadania. Z własnoręcznie upieczoną drożdżówką, ciasteczkiem, a teraz w tym przedświątecznym czasie to koniecznie z piernikiem! <3 Lubię każdy rodzaj, czasem z mlekiem czasem bez. Nie przepadam za naturalną kawą czy rozpuszczalną, więc Inka zawsze gości na moich półkach. Czy to w domu, czy to w pracy, gdzie mogę się nią podzielić z klientkami mojego salonu kosmetycznego. Pozdrawiam i gratuluję fajnego bloga. Kinga Przyczka kontakt: kinga.przyczka@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi również kawa Inka towarzyszy od dziecięcych lat. Kiedy wraz z kuzynką przyjeżdżałyśmy do babci na wakacje, dostając ją na śniadanie czułyśmy się "dorosło", kawa kojarzyła nam się z jakimś prestiżem i przywilejem. Obecnie to mój codzienny poranny towarzysz do śniadania, zwłaszcza, kiedy za oknem zimno i buro. Doskonalne sprawdza się także przy przepisie na tiramisu :) Każdy w rodzinie ma swój ulubiony rodzaj - moim jest Inka z błonnikiem, która pozwala mi dbać o linię, rozgrzewa i dodaje energii ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi zapach INKI przywołuje wspomnienie ferii i wakacji spędzanych u moich dziadków na wsi. W zimowe wieczory babcia parzyła INKĘ i siadałyśmy obie w fotelu obok kaflowej kuchni i odbywałyśmy bardzo poważne rozmowy :) Latem natomiast wielki baniak z INKĄ był wpuszczany do studni gdzie się chłodził aby ostudzić pragnienie po żniwach. To bez wątpienia był cudowny, beztroski czas który wspominam z sentymentem gdy czuje unoszący się w kuchni zapach świeżo zaparzonej kawy INKA ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kawa Inka nieodzownie kojarzy mi się z czasami Studenckimi. Kiedy to pomimo długiego siedzenia nad książkami i zajadania się niekoniecznie zdrowymi przekąskami popijałam kawe Inkę na śniadanie, na obiad i na kolację. Współlokatorki śmiały się, że jestem Narko-Inko - manką. Ale ja po prostu bardzo lubiłam jej smak. Dopiero kiedy zaszłam w ciążę musiałam ją odstawić, widocznie jej nadmiar zaczął mi przeszkadzać, ale kiedy juz moja gospodarka hormonalna wróciła do normy nie umiałam odmówić sobie dużego kubka Inki do śniadania, najczęściej z owsianką, albo lekką bułką z pomidorem, chociaż szczerze powiedziawszy uważam, że Inka ma tak unikalny smak że pasuje do Wszystkiego. W każdą sobotę podaję ją także mojej córci, kiedy to możemy spokojnie zjeść leniwe weekendowe śniadanie a ona czuję się wtedy doceniona i doroślejsza dzięki temu że popija z rodzicami kawę ;)
    Miało być krótko ale nie mogłam się powstrzymać.:) Serdecznie pozdrawiam.
    p.s. Lubie tu wpadać. :)

    anna.krzywonos@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Do dziś mam słabość do pewnych śniadań z czasów dzieciństwa , kiedy to dużo czasu spędzałam u dziadków. Nim wstałam babcia już wydoiła krowy i nagotowała kawy zbożowej z mlekiem, a dziadek wrócił z piekarni ze świeżymi rogalami.
    Wtedy nalewała nam kawy z mlekiem do metalowego kubka, stawiała na krześle ja na stołeczku z jednej strony, z drugiej dziadek sobie kucał i maczaliśmy sobie rogale w kawie i tak jedliśmy.
    Dziś po latach już nie ma ich ze mną, ale w sobotę gdy mam więcej wolnego lubię sobie zrobić inkę z mlekiem i zjeść w taki sam sposób rogala. Smakuje jakoś inaczej, lepiej niż taki zapijany kawą. Moc wspomnień jest ogromna. A o tej porze roku to właśnie inka korzenna wiedzie prym.

    elzbietadziurkowska@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Kawę Inkę piłam zawsze jak byłam mała. Kiedy zostawałam u babci, kiedy mama szła do pracy. Babcia zawsze piła zwykłą kawę, a ja jako że dzieci kaw nie pijają ;-), towarzyszyłam jej pijąc kawę inkę zabieloną mlekiem od własnej krowy. Właściwie bardzo niedawno wróciłam do tego smaku. Kilka miesięcy temu jakoś wśród półek w sklepie mignęła mi właśnie inka i ukochany smak beztroskiego dzieciństwa w jakimś stopniu powrócił. Teraz jednak uwielbiam Inkę pić wieczorem, z mlekiem i miodem, najlepiej jeszcze w towarzystwie upieczonych przeze mnie ciastek owsianych. Chwila idealna:)

    karolina51015@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Sprawa jest prosta - o poranku, leżąc w łóżku z dwoma psami, kotem i książką popijam z ulubionego kubka miksturę składającą się z 2 łyżeczek inki z błonnikiem, 2 łyżeczek aksamitnej kawy, 3/4 kubka wody i 1/4 mleka. Robię to niezależnie od planów na dany dzień czy od pogody. To mój rytuał, początek dnia, ładowanie akumulatorów, wlewanie w siebie pobudzającego szczęścia. Nie jem wtedy nic, prócz chwili, które łapczywie łapię zapamiętując ciężkie wzdychanie bokserów i mruczenie kota. Delektuję się wyszarpanym z doby momentem dla mnie. Dopiero po zauważeniu dna kubka kieruję się do kuchni by przygotować śniadanie - obowiązkowo szpinakowe bułki, jajka, ser, wędlina/łosoś, pomidor, pietruszka i papryka.
    Później w trakcie dnia mówię swojemu życiu "Stop, teraz inka", ale nie ma w tym już konkretnego schematu ściśle związanego z godziną czy czynnością. Zwyczajnie piję, gdy nadejdzie mnie ochota/potrzeba - zwał jak zwał.

    ankakrz@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Najlepszy czas na kawę.U mnie to do śniadania w dużym kubasie z mlekiem i cukrem.uwielbiam i zawsze wypijam całą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Najbardziej lubię te poranki, kiedy budzi mnie słońce i delikatny powiew ciepłego wiatru ... Otwieram oczy i czuję z kuchni zapach słodki zapach śniadania i aromatycznej Inki. ON krząta się po kuchni, cichutko podśpiewując razem z Rynkowskim ”... dzisiaj będzie dobry dzień, wysuń nos spod kołdry, dzień dobry …” Piekarnik bucha ciepłem, gotowy by oddać już chrupiące bułeczki, wszak na stole czeka świeże masło, sery i słodka, wiśniowa konfitura. Przeciągam się z uśmiechem i biegnę do kuchni … Razem już spieniamy mleko, by złamać nieco gorycz czarnej Inki i ustawiamy talerze na stole by cieszyć się wspólnie tym porankiem ...
    Uwielbiam ... dziękuję :) - szepczę zbierając okruszki z talerza.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kawa Inka była obecna w naszym domu praktycznie od zawsze. Kiedyś była w prostokątnych, kartonowych pudełkach. Kojarzy mi się z okresem, kiedy rodzice budowali dom i ekipa murarzy "stawiała" ściany. Mama robiła im wtedy kawę Inkę, w wielkim saganie, wystawiała ją na pieniek ściętej brzozy nieopodal budowy i zostawiała im do picia. Nie raz i a się nią częstowałam, pijąc ją razem z Panem Majstrem na przerwie śniadaniowej. Miałam wtedy z 5 lat, czułam się jak członek brygady murarskiej ;)
    Aż do teraz, kiedy pomyślę o Ince, mam przed oczami słoneczny, letni dzień, czuję zapach trawy, kawy zbożowej i świeżo wylanego betonu ;)
    Dziś piję Inkę zwykle do śniadania, bo kawy jako takiej nie lubię. Zrobiona na mleku smakuje pysznie! Do tego jaglaneczka z miodem i owocami i jestem w niebie :)

    Kasia Załuska

    OdpowiedzUsuń
  11. Agnieszka Wietecha7 grudnia 2015 22:42

    Kawa INKA, to moje wspaniałe wspomnienia i marzenia zawarte właśnie w kubku, jakże aromatycznego, pełnego magii i poezji smaku napoju. Pamiętam, jak jeszcze byłam dzieckiem, Mama przygotowywała przepyszną kawę INKĘ z dodatkiem mleka i miodu. Piliśmy ją do śniadania, z drożdżówką z konfiturą truskawkową lub malinową, ale najczęściej towarzyszyła nam i jeszcze wyborniej smakowała podana z przepysznym ciasteczkiem, gdyż pieczenie ciast i przygotowywanie deserów jest moją wielką pasją jeszcze z dzieciństwa. Pomagałam Mamie robić przeróżne słodkości, a potem wspólnie, rodzinnie siedząc i rozmawiając, kosztowaliśmy je, dopieszczając nasze podniebienia wyśmienitą kawą INKĄ.
    Rodzinna tradycja została ze mną do dziś, przeniosłam ją do własnego domu i teraz razem z Mężem i Córeczką, która choć skończyła dopiero 2 latka, wspólnie robimy kawę INKĘ, także z miodem i spienionym mleczkiem, która równie niezmiennie przepysznie smakuje ze słodkimi pysznościami przygotowanymi teraz już z moją Córeczką, która jest nieodłącznym kompanem w sztuce przygotowywania i pieczenia słodkich pyszności :)
    INKA jest z nami codziennie, a rodzinne picie kawy INKI, to przede wszystkim, nasze cenne wspólnie spędzone chwile, a celebrowane razem z Córeczką, nadają jej jeszcze większego znaczenia, sprawiają, że jest jeszcze bardziej wyjątkowa i doniosła, a przy tym niesamowicie smaczna.
    Kawa INKA i jej moc naturalnego smaku to wielka przyjemność dla podniebienia, dodaje energii, radości, zapału, poprawia nastrój. Jest poezją rozkoszy, picie jej to codzienne spełnienie i choć na chwilę od wielu trosk zapomnienie, jej zapach i magia sprawia, że staję się bardziej zrelaksowana, zanurzam się w krainę marzeń, a to przyjemność warta zapamiętania.
    Kawa INKA łączy pokolenia, a wspomnienia i wspólne rodzinne chwile, które jej towarzyszą ją bezcenne. Picie kawy INKI sprawia, że błysk w moim oku się zawsze pojawia, to element stylu życia, celebracja chwili, która jest warta pielęgnowania.

    Pozdrawiam,
    Agnieszka
    a.wietecha@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Trudne pytanie, bo... po prostu nie ma konkretnej pory.

    By idealnie spędzić ten czas potrzeba obecności całej rodzINKI - wtedy zbiera nam się na wspomINKI, gdy jako małe dziecINKI,
    kubkiem gorącej INKI popijaliśmy pralINKI i uśmiechały nam się mINKI :D

    Pozdrawiam, Ola (Kokilka)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kawę Inkę pijam regularnie od dzieciństwa. Była moją namiastką „kawy dla dorosłych”, gdy jeszcze rodzice nie pozwalali mi próbować kawy kofeinowej… I dobrze się stało  bo do dnia dzisiejszego uwielbiam ten smak i wracam do niego bardzo często – przynajmniej kilka razy w tygodniu.
    Moim zdaniem kawa Inka pasuje najlepiej do posiłków jarskich. Jest dla mnie uzupełnieniem śniadania (lub kolacji – w zależności od zachciewajki), która składa się z jajeczka na miękko (lub jakiejkolwiek innej wersji jaja), sera żółtego lub twarożku no i oczywiście pysznego, najlepiej świeżo upieczonego pieczywka!
    Ze względu na słabą tolerancję kofeiny (a w tym momencie „stan błogosławiony”), zdarza mi się pić kawę Inkę w trakcie dnia, np. do ciacha  - zamiast tradycyjnej kawy. Mmmmmmm… właśnie popijam tę delikatną kawusię ze spienionym mleczkiem i rozpływam się delektując zarówno smak Inki, jak i świeżutkiej drożdżóweczki… No nie ma nic lepszego i pyszniejszego!!! Zapas tego cudeńka byłby na pewno cudownym prezentem na najbliższe tygodnie… 
    W tajemnicy zdradzę również, że udało mi się przekonać do smaku kawy Inki mojego Mężczyznę, co było nie lada wyczynem. Mogę pochwalić się sukcesem, bo polubił ten smak do tego stopnia, że i on czasem proponuje, by zamiast tradycyjnej herbaty zrobić kawę zbożową do śniadania! Ot, tak! Na dobry początek dnia!
    Polecam!
    Karina Gaweł

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem ogromną miłośniczką tradycyjnej kawy. Jednakże ostatnim razem podczas wizyty u babci narzeczonego tradycyjnej kawki brak ale Jakub zaśmiał się, że mam do wyboru jeszcze Inkę - kawusię, którą piłam jako dzieciak zazdroszcząc rodzicom tak pysznego trunku.
    Sama się nie spodziewałam, że smak znany mi z dzieciństwa może być tak cudowny na "stare" lata! W dodatku "odkryłam", że Inka posiada występuje również o smaku karmelowym więc szczęście do kwadratu! Obecnie piję tylko Inkę, bo smak dzieciństwa wygrał :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kawę inkę piłam z zapamiętaniem w latach dziecięcych - uwielbiałam naśladować dorosłych! siadałam więc z kubkiem inki i z kolorową książeczką obok taty i razem dopełnialiśmy rytuału przeglądu porannej prasy przy kawce ;) To był tez moment kiedy Mama mogła mi niemal bez protestów przemycić coś do jedzenia - zazwyczaj była to maślana bułeczka z masłem i domowym dżemem. Od czasu do czasu jajecznica - miałam ograniczone menu ze względu na ogólna awersje do jedzenia ;) Potem podrosłam, zaczęłam więcej jeść a pic mniej Inki, aż przeszłam kiedyś na normalną kawę... Do czasu aż poznałam mojego chłopaka, z którym już razem mieszkamy. On nie pija kawy innej niż Inka! A do mnie wróciły wspomnienia poranków przy kawce i porannej prasie. Znowu zaczynam dzień Inką - wtedy smakuje najlepiej - i znowu zjadam przy tym maślaną bułeczkę z domowym dżemem. Czasem sama upiekę bułki, czasem kupie croissanty, ale zawsze musi to być coś delikatnego i lekko słodkiego. Może nie super zdrowo, ale sentymentalnie no i najważniejsze - pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Inkę piję od lat ponieważ moje jelita nie trawią innej kawy a Inkę kochają. Kawą tą zaczynam dzień oczywiście z mleczkiem nic przy tym nie jadam ponieważ napajam się smakiem i aromatem. Nawet jak jest już zimna uwielbiam i dopijam zawsze do końca. Jeśli już zdarzy mi się zjeść coś to jest to najczęściej bułka z białym serem i dżem.
    motylmk@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika Kozak Łódź

      Usuń
  17. Kawa inka towarzyszy mi od pierwszego miesiąca ciąży. Popijam cieplutką kawę po obiedzie w towarzystwie małego deseru. Po urodzeniu synka pije kawe o w wolnej chwili,kiedy maluszek śpi i nie zawsze udaje mi się wypić ciepłą kawkę, ale nawet zimną smakuje dobrze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. 5:00 rano ...blask wschodzącego słońca, bądź ciężki deszcz niezapowiadający swego końca, i tak przez większość dni każdego miesiąca, gdy prostuję się jeszcze zupełnie śpiąca, po omacku do kuchni się kieruję i już wodę na kawkę gotuję. Napój ten energii mi dodaje, nigdy się z nim nie rozstaje,zawsze więc weseli się ma minka gdy słyszę słowo INKA! Klaudia G. ( klaudioa2806@gmail.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać :D ... a do INKI najlepiej smakują muffinki, polecam więc każdemu tego duetu zasmakować i się tą chwilą jak najdłużej rozkoszować!

      Usuń
  19. Inka... Mój poranek codziennie (prócz niedziel) od półtora roku wygląda tak samo - wstaję, przebiorę Córeczkę, zrobię Jej mleko i dopilnuję, aby wypiła... Potem myję butelkę i dopiero wtedy sama idę się ogarnąć, by wyglądać jako tako, a nie jak rozczochrana wiedźma ;) zanim dojdzie do chwili, gdzie robię sobie śniadanie potrafi minąć 2-3 godziny, a nawet więcej - zależy od dnia i humorów małej Istotki :) tak więc kawę Inkę parzę czasem z samego rana, a czasem dopiero w południe - jako pierwszą tego dnia. Jako dziecko piłam lekko osłodzoną, bez mleka. Teraz to zależy, jak mam mleko to z mlekiem, ale jak nie mam to też jest ok ;) po prostu lubię tą kawę! A towarzyszy mi podczas śniadania, czyli co tam akurat mam: kanapki, jajecznica z dodatkami, czasem domowego wypieku drożdżówki, a czasem płatki z mlekiem :)
    Ale najbardziej lubię te niedzielne poranki - to wtedy śniadanie i kawę robi Mąż :D wstaje pierwszy, bo ja zazwyczaj odpoczywam sobie jeszcze w ciepłym łóżku, zajmie się Dzieckiem, zrobi śniadanie z Inką i dopiero zaprasza do kuchni :) lub przynosi na łóżko, aczkolwiek ostatnio tego unikamy, bo mamy bardzo energiczną Córeczkę - sekunda i wszystko wylądowałoby wszędzie tylko nie w żołądku :D co zresztą zdarzyło się już tak wiele razy, że już wolę zwlec kopyta i powędrować owinięta grubym szlafrokiem do kuchni, gdzie przy boku Męża delektuję się pyszną kawą Inką po zjedzonym śniadaniu :) z Córeczką na kolanach zazwyczaj, no bo mi musi w talerzu czy kubku zawsze pomieszać :P
    Aneta W.
    kolorowyprzepisownik@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiem czy to będzie prawidłowe zgłoszenie bo jakimś wielkim fanem tej kawy nie jestem co nie oznacza, że jej nie pijam bo owszem pijam. Inkę w domu mam zawsze ze względu na moją córkę która ma do niej wielki sentyment i wypija jej w miesiącu litry jej miłość do tej kawy zaczęła się jak miała 3-4 lata. Przedszkole nie przyjmowało jej z braku miejsc więc musieliśmy korzystać z pomocy niezastąpionej babci która była babcią cudowną, ale z nałogami bo uwielbiała papieroski i czarną kawkę w której łyżeczka stawała. Dzień bez kawy był dla niej dniem straconym i tak przy niej moje dziecko nauczyło się pić kawę tylko, ze Inkę. Siadały sobie te dwie kobiety przy kuchennym stole ta najstarsza w rodzinie ze swoim kubkiem ta najmłodsza ze swoim kubeczkiem i jak mawiała moja Ola się gościły :) do kawy co dziwne nigdy nie jadły ciasteczek tylko suchą bagietkę. Moje dziecko ma 21 lat babci od dawna nie ma na świecie, a Ola Inkę zawsze pije w towarzystwie suchej bagietki i jak twierdzi jest to jej najsilniejsze wspomnienie związane z babcią czyli taki smak dzieciństwa. Pora dnia tutaj nie ma znaczenia bo moje dziecko sięga po taki zestaw zawsze kiedy ma ochotę lub kiedy ma kiepski humor twierdząc, ze to zawsze relaksuje i pomaga w myśleniu. Wierzcie lub nie takie połączenie gorąca kawa i chrupiąca bułka naprawdę pysznie smakuje i pomaga nie tylko na zaspokojenie głodu :)
    Pozdrawiam, Iwona C ( iziona)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedy ranne wstają zorze - INKA prędzej wstać pomoże,
    bo kusi samym zapachem, no i pobudza niezgorzej...
    Kiedy słońce już na niebie - INKA razem ze śniadaniem
    sprawia, że dzień w mgnieniu oka lepszy, smaczniejszy się stanie!
    W południe przerwę wyznacza kilka łyków mojej INKI,
    bo dzięki niej przemijają przyjemnie pracy godzinki...
    Popołudniu - po obiedzie - musi być deser i kawa;
    jako towarzystwo pyszne Inka będzie się nadawać,
    zwłaszcza kiedy na talerzu gości też sernik królewski,
    ten mój ukochany wypiek, co wywołać umie łezki
    zachwytu - nie tylko we mnie; taaak, on do INKI pasuje...
    No i jeszcze łyk wieczorem, gdy się mrok wokoło snuje,
    a ja czytam do poduszki kryminały lub wierszyki...
    Bo INKA pasuje... ZAWSZE! I ja takie mam nawyki,
    że ją piję, gdy ochota tylko najdzie mnie - a pora
    nie odgrywa tutaj roli. Buziak od INKO-potwora! :*

    Mirka Wawrzyniak
    wawrzyniakmirka@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Wstaję pierwsza, wcześniej niż moi domownicy, idę do dużego pokoju z aneksem kuchennym, podnoszę roletę i śledzę jak blok naprzeciwko budzi się. Myślę o śniadaniu, o rzeczach, które mam do zrobienia i przychodzi pora na moją ulubioną od wielu lat kawę INKA. Włączam czajnik, aby zagotować wodę. Do dużej, porcelanowej filiżanki w kolorze ecru wsypuję 2 łyżeczki mojej ulubionej INKI, zalewam ją wrzącą wodą a aromat rozpływający się po domu wprowadza mnie w baśniowo-nostalgiczną atmosferę. Teraz czas na mleko. Koniecznie musi być mleko!!! Upijam, dolewam, upijam, dolewam, aż kawa będzie miała idealny smak i barwę. Musi być beżowa. Czasem doleję do niej za dużo mleka i kawa jest za chłodna. Kawę zbożową lubię pić w samotności. Najlepiej smakuje mi ze świeżą gazetą albo czystą kartką papieru, która w miarę, jak w filiżance ubywa kawy zapełnia się sprawami do załatwienia. Uwielbiam kawę zbożową INKA, nie wyobrażam sobie dnia bez niej, a jesień i zima to najlepsza pora, żeby ją docenić.
    Pozdrawiam
    Aneta
    aneta.majchrzak@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  23. Odpowiedzi
    1. Tak : http://ankawell.blogspot.com/2015/12/wypij-z-nami-kawe-wyniki-konkursu-z.html

      Usuń