wtorek, 31 marca 2015

WIELKANOCNY MAŁOPOLSKI SMAK - FOTOREPORTAŻ



WIELKANOCNY MAŁOPOLSKI SMAK jest świąteczną odsłoną Małopolskiego Festiwalu Smaku. Wydarzenie to towarzyszy Targom Wielkanocnym organizowanym corocznie na Rynku Głównym w Krakowie i wspaniale buduje świąteczny klimat w naszym mieście. To święto producentów i smakoszy regionalnych potraw. Przybliża mieszkańcom Krakowa i turystom bogate dziedzictwo kulinarne Małopolski. Można tu zobaczyć, spróbować i kupić nasze tradycyjne świąteczne produkty. Organizatorem imprezy jest Województwo Małopolskie, które w ten niezwykle smakowity sposób promuje turystykę kulinarną w naszym regionie poprzez propagowanie regionalnych, ekologicznych, tradycyjnych produktów i  wspieranie lokalnych producentów żywności.


piątek, 27 marca 2015

MAZUREK WIELKANOCNY

MAZUREK WIELKANOCNY

Dziś dzielę się z wami przepisem na nasz ulubiony mazurek :) 
Trudno mi sobie bez niego wyobrazić święta.
Delikatny kruchy spód, warstwa intensywnie owocowej konfitury, bogactwo bakalii, aromatyczna masa migdałowo-cytrynowa i czekoladowa polewa - POEZJA :) 

W Polsce tradycja wypiekania mazurków na Święta Wielkanocne rozpoczęła się już w XVII wieku. Symbolika mazurka powiązana jest z zakończeniem Wielkiego Postu, w czasie którego chrześcijanie przez czterdzieści dni powstrzymywali się od jedzenia potraw mięsnych i słodkich. Słodki mazurek był swego rodzaju nagrodą dla wytrwałych w wierze.
Tradycyjne mazurki są bardzo słodkie i nie zawsze mi z tego powodu smakują. W tym mazurku poziom słodyczy jest zrównoważony naturalną kwasowością konfitury owocowej i cytrusową nutą smakową w masie migdałowej.
Do kruchego ciasta dodaję zawsze otręby pszenne. W żaden sposób nie wpływają na smak ciasta; może jedynie czynią go jeszcze bardziej kruchym. Ich dodatek ma jednak zbawienny wpływ dla naszego organizmu w okresie wielkanocnego objadania się :)



czwartek, 19 marca 2015

DIETA BEZ SOLI I UDZIEC Z KURCZAKA Z WARZYWAMI



Dieta bez soli kojarzy się wam pewnie z "czymś bez smaku".
Cóż więc zrobić gdy lekarz lub dietetyk właśnie taką dietę zaleci wam stosować ?
Z miną męczennika powtarzać sobie nad talerzem "a tatuś musi" ? :)
Przestać czerpać radość z jedzenia ? 
Ależ nie ! 
Najpierw trzeba zmienić podejście, a potem przyprawy :) 


środa, 11 marca 2015

SZASZŁYKI DIETETYCZNE Z INDYKA I BAKŁAŻANA



Dietetyczne szaszłyki, dieta bez soli i grill - te pojęcia pozornie wykluczają się wzajemnie. A jednak da się je pogodzić !

O konieczności ograniczenia w diecie soli wiele osób słyszy podczas wizyty u lekarza lub dietetyka. I wcale tej wiadomości z radością nie przyjmuje. Nasze przyzwyczajenia smakowe są tak silne, że pierwsza myśl, która przychodzi nam wtedy do głowy to : czy bez soli może coś w ogóle smakować ? Owszem, może :) Gdy słony smak przestaje w potrawie dominować, zaczynamy intensywniej odczuwać inne smaki. 

Soli nie należy eliminować z diety całkowicie. Zawarty w soli sód jest niezbędny do właściwego funkcjonowania naszego organizmu; 1 gram soli dziennie w zupełności nam wystarczy. Światowa Organizacja Zdrowia dopuszcza dla zdrowego człowieka 5 g soli dziennie (to około jedna mała łyżeczka), ale przeciętny Polak używa aż 10-15 g soli dziennie !
Nadmiar spożywanej soli może prowadzić do : nadciśnienia tętniczego, udaru mózgu, miażdżycy, chorób nerek, nowotworów żołądka, cukrzycy typu II, otyłości, chorób układu nerwowego.
Cały problem w tym, że często "nieświadomie" przekraczamy dzienne normy spożycia soli jedząc pieczywo, wędliny, sery, przetwory, kiszonki i używając gotowych mieszanek przypraw. Jest dodawana do produktów, w których nie spodziewamy się jej obecności ( np. do smakowych płatków śniadaniowych). 

Sól pojawia się również tam, gdzie dodawana być nie powinna. Z takimi praktykami handlowymi my konsumenci powinniśmy bezwzględnie walczyć. Przeczytajcie mój artykuł :
 
JAK ROZPĘTAŁAM AFERĘ MIĘSNĄ







Bądźmy realistami, nie jesteśmy wstanie kontrolować całkowitego spożycia soli - musimy więc ograniczać jej spożycie w produktach, które sami przygotowujemy.

Wychodząc na przeciw problemowi mam dla was dziś propozycję dania bez dodatku soli ! Nie obawiajcie się - jej braku nie odczujecie dotkliwie. Godnie zastąpi ją bogactwo innych aromatów i smaków :)

Ma być dietetycznie - będzie więc chude mięso. Nie wyschnie jednak na wiór podczas grillowania i pozostanie cudownie soczyste :)

SZASZŁYKI DIETETYCZNE Z INDYKA I BAKŁAŻANA

składniki na dwie porcje :

* mięso z piersi indyka około 240 g - 2 plastry wycięte z grubszej części fileta
* bakłażan 3 duże plastry (około 90 g)
* papryka czerwona - 2 plastry o grubości około 1,5 cm
* papryka żółta - 2 plastry o grubości 1,5 cm
* papryczka chili
* natka pietruszki
* pieprz świeżo zmielony
* papryka czerwona w proszku
* 1/2 łyżeczki oleju 




wykonanie :

Mięso z piersi indyka kroję w plastry (każdy po około 120 g); kładę na nich folię spożywczą i delikatnie rozbijam je tłuczkiem. Obsypuję świeżo zmielonym pieprzem, natką pietruszki i cieniutkimi plasterkami papryczki chili.

Bakłażana myję i kroję w poprzek w plastry o grubości około 0,5 cm. Obsypuję je świeżo zmielonym pieprzem i czerwoną papryką w proszku; grilluję na patelni posmarowanej 1/2 łyżeczki oleju przez około 3 minuty z każdej strony. 


Na przyprawionym mięsie układam jeszcze ciepłe plastry grillowanego bakłażana, tak by je w całości pokryły. Następnie mięso zwijam w rulon jak naleśniki i kroję je w poprzek na kawałki o grubości około 2 cm .


Papryki myję i kroję w krążki o grubości 1,5 cm. Wykrawam z nich gniazda nasienne; każdy krążek przekrawam na pół.
 
Na patyczki do szaszłyków nabijam kolejno kawałki papryki i roladki z mięsa i bakłażana. Robię to tak, by każdy kawałek mięsa był "schowany" w paprykowym półkrążku.


W piekarniku ustawiam funkcję grillowania i rozgrzewam go do 200°C. Szaszłyki układam na papierze do pieczenia. Grilluję 12 minut, obracając je w tym czasie aby równomiernie upiekły się z dwóch stron.

 

sobota, 7 marca 2015

CUKIERNIA LIDLA PRZEPISY MISTRZA PAWŁA MAŁECKIEGO - recenzja książki





CUKIERNIA LIDLA
PRZEPISY MISTRZA PAWŁA MAŁECKIEGO   

Cisza poranka, dom jeszcze w uśpieniu. Na kuchennym stole kładę książkę. Przeglądam ją, zaczynam czytać :
"Bo kiedy piecze się ciasto, dom wypełnia się zapachem i radością..." 

Znam tę radość :) 
Znam ten uśmiech na buziach dzieci zwabionych do kuchni słodkim zapachem wanilii i czekolady; podjadanie bakalii i owoców przygotowanych do ciasta; niecierpliwe oczekiwanie męża na misę, w której ucierałam krem i w której na pewno jeszcze sporo zostało do wylizania i to uczucie, że "serce rośnie" razem z ciastem gdy zagląda się przez szybkę piekarnika :)
Nie umiałam się powstrzymać; zabrałam się za pieczenie zanim dopiłam poranną kawę :) O poranku po naszym domy zaczął rozchodzić się zapach domowego ciasta z przepisu Mistrza Pawła Małeckiego.





 / kadr z filmu reklamującego książkę "Cukiernia Lidla" /


Paweł Małecki
Mistrz Polski Cukierników z 2008 roku; wielokrotny zwycięzca  w konkursach cukierniczych w Polsce i na świecie. Jest ekspertem w dziedzinie tworzenia lodów, pralin oraz cukierniczych dekoracji. Jego pasją jest czekolada. Był członkiem szesnastoosobowej drużyny, która ustanowiła rekord Guinnessa, tworząc największy tort weselny. Należał do teamu nagrodzonego za stworzenie największego eksponatu czekoladowego w Polsce. Zachwycił wszystkich podczas Lodowego Pucharu Świata w Rimini we Włoszech.

Znakiem rozpoznawczym Pawła Małeckiego jest muszka, którą nosi z wielkim urokiem i elegancją :) Pomysłowo wykorzystano ten element tworząc szatę graficzną książki.





Książka "Cukiernia Lidla" zachwyca pod każdym względem. Ma twardą oprawę, dobrej jakości papier i wygodny w użytkowaniu format. Rozkład graficzny książki został bardzo dobrze przemyślany; jest w pełni czytelny, spójny i konsekwentnie prowadzony.


"Cukiernia Lidla" zawiera 104 niezwykle ciekawe przepisy mistrza Pawła Małeckiego. Podane są z wielką dbałością o szczegóły, tak by ich wykonanie nie budziło w nas żadnych wątpliwości. Przy każdym przepisie kreślono czas wykonania, stopień trudności, ilość porcji, rozmiary używanych blaszek do pieczenia.


Wszystkie słodkie propozycje podzielono na 14 tematycznych rozdziałów, co bardzo ułatwia praktyczne korzystanie z tej książki :
  • Ciasta
  • Tarty i tartoletki
  • Ciasta i muffiny
  • Torty i ciasta z kremem
  • Wielkanoc
  • Czekolada
  • Lody i trufle
  • Słodkie dania
  • Owoce
  • Spiżarnia
  • Klasyka
  • Boże Narodzenie
  • Desery regionalne
  • Domowa piekarnia






Piękne, klimatyczne zdjęcia zamieszczone w tej książce kuszą, rozbudzają apetyt, zachęcają ro robienia domowych wypieków. Mają w sobie zarazem elegancję i naturalność. Budzą we mnie skojarzenie z KUKBUKIEM. Nadają książce ciepły, domowy klimat, a czasem wprowadzają mały element humorystyczny :)







Książkę "Cukiernia Lidla" szczerze polecam. 
Stanowi kompendium wiedzy dla miłośników słodkości. Znajdziecie tu inspiracje na wszystkie okazje. 
Zapewniam, że nie poczujecie się rozczarowani gdy trafi już w wasze ręce :)

Milion książek czeka już na was w Lidlu. Jest prezentem na Wielkanoc dla lojalnych klientów tej firmy. Jeden grosz i sześć naklejek ( każda warta 50 zł wydane na zakupy w sklepach tej sieci ) to cena jaka musicie za nią zapłacić. WEDŁUG MNIE WARTO :)

wtorek, 3 marca 2015

"RYBY WYBRANE" i "Kampania na rzecz ochrony różnorodności biologicznej mórz i oceanów"


"Ryby wybrane" 
To wyjątkowa książka kulinarna. Została wydana w ramach realizowanego przez WWF Polska projektu "Kampania na rzecz ochrony różnorodności biologicznej mórz i oceanów". Partnerem tego projektu jest Fundacja Szkoła na widelcu - organizacja pozarządowa, której założycielem i prezesem jest Grzegorz Łapanowski, autor przepisów kulinarnych zawartych w tej książce.

Głównym celem kampanii na rzecz ochrony różnorodności biologicznej mórz i oceanów jest wzrost naszej społecznej świadomości dotyczącej siły wpływu naszych zwykłych, codziennych decyzji konsumenckich na stan ekosystemów morskich i na biologiczną różnorodność żyjących w nich organizmów. 
Z powodu nadmiernych połowów wiele gatunków ryb i owoców morza jest zagrożonych bezpowrotnym wyginięciem. Naukowcy oceniają, że 90 % komercyjnie poławianych na świecie gatunków ryb i skorupiaków jest albo było eksploatowanych nadmiernie lub na granicy bezpieczeństwa. Tę wiadomość może przyjmiecie z niedowierzaniem, ale jeśli nie zmienimy sposobu korzystania z darów mórz i oceanów, to szacuje się, że wszystkie dziś komercyjnie eksploatowane łowiska zostaną wyczerpane do 2048 roku. Ryb po prostu zabraknie ! Nie sposób przewidzieć wszystkich negatywnych skutków  takiej sytuacji, ale będzie to miało kolosalny wpływ na jakość naszego życia, bo zachwieje to całym ekosystemem naszej planety. Pamiętajcie, że wszystkie organizmy żywe zamieszkujące na Ziemi połączone są skomplikowaną siecią zależności. Gdy znika jedno ogniwo tego łańcucha powiązań - cały system ulega zachwianiu, znika równowaga w przyrodzie. Morza i oceany zajmują 2/3 powierzchni Ziemi. Jesteśmy od nich zależni. Nie są dla nas tylko źródłem pożywienia i utrzymania wielu gałęzi gospodarki, one kształtują nasza planetę. Mają olbrzymi wpływ na klimat i pogodę, a organizmy żyjące w morzach i oceanach wytwarzają 70 % tlenu.




Kiedy patrzę na moje dzieci mam poczucie, że nie mogę żyć jedynie chwilą obecną. Ten świat jest moim darem dla nich. Od moich decyzji "co zjemy dziś na obiad ? " zależy jak będzie wyglądał gdy dorosną. 

Nie wmawiajcie sobie, że jeden wasz zakup niczego nie zmienia. Owszem, zmienia. Gdy w sklepie lub restauracji wybieracie zagrożony wyginięciem gatunek ryb lub owoców morza wspieracie popyt na te zagrożone gatunki, a co za tym idzie przyczyniacie się w ten sposób do nadmiernych połowów i powstania niestabilności biologicznej ekosystemów morskich. Wasza postawa ma również wpływ na decyzje konsumenckie innych.


Najważniejsze to zrobić pierwszy krok - zdobyć informację o aktualnym stanie zasobów morskich i oceanicznych i stać się dzięki temu świadomym konsumentem. Pomocny w tym będzie PORADNIK WWF.
Dzięki niemu poznacie gatunki ryb, które spokojnie możecie kupować, oraz takie, którym na skutek nadmiernych połowów grozi wyginięcie. 



Bycie świadomym konsumentem to jednak nie jest bułka z masłem. Każda nasza decyzja konsumencka jest wypadkową wielu czynników, które musimy pogodzić, i które czasem bywają od nas niezależne. Nasza świadomość, coś co moglibyśmy zamknąć w pojęciu tzw. wiedzy ogólnej i informacje jakie posiadamy o produkcie, który chcemy kupić to jedna strona medalu. Drugą jest dostępność, łatwość zakupu produktu oraz jego cena i stan naszego portfela.

Złe nawyki konsumenckie jesteśmy skłonni zmienić pod wpływem informacji jakie otrzymujemy, dlatego kampania edukacyjna na rzecz ochrony różnorodności biologicznej mórz i oceanów jest niezwykle ważna. Wspierajcie ją i mówcie o niej innym.

 
Na dostępność produktu mamy już mniejszy wpływ. Warto jednak pytać sprzedawców o ryby z niebieskim certyfikatem MSC gwarantującym, że pochodzą ze zrównoważonych połowów, gdyż skłoni ich to zapewne do sprowadzania właśnie takich ryb do swoich sklepów.
Mimo, że mieszkam w wielkim mieście, na osiedlu mającym kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców, mam problemy z zakupem ryb z certyfikatem MSC. Właściwie to mam w ogóle  problemy z zakupem świeżych ryb. W małych „sklepach za rogiem” ryby owszem, mogę kupić, ale jedynie zapuszkowane, wędzone lub głęboko mrożone wystawione do sprzedaży w opakowaniu zbiorczym w chłodni. W sposób widoczny nigdzie nie jest zamieszczona informacja o tym gdzie i w jaki sposób zostały złowione. Klient nie jest przyzwyczajony żeby w ogóle takiej informacji szukać, a sprzedawcy zapytani przeze mnie o ryby z certyfikatem MSC mieli na twarzy minę w gatunku WTF.  W większych sieciowych sklepach oraz hipermarketach informacja o miejscu i sposobie połowu zazwyczaj znajduje się obok produktu lub na jego jednostkowym opakowaniu. Mimo to na niewielu produktach udało mi się znaleźć niebieski certyfikat MSC, a uwierzcie mi, specjalnie takich produktów szukałam oceniając stopień ich dostępności przeglądając wszystko w dziale ryb świeżych, mrożonych i przetworzonych w powszechnie znanym sklepie sieciowym i hipermarkecie.
I właśnie dlatego tak ważny jest ten projekt, bo jego założeniem jest zwiększenie świadomości społecznej dotyczącą ochrony różnorodności biologicznej mórz i oceanów w sposób kompleksowy docierając z informacją nie tylko do konsumentów, ale również do przetwórców, handlowców, samorządowców, szefów kuchni, dziennikarzy, blogerów i rybaków.



Na moim stole leży właśnie książka "Ryby wybrane" ze specjalną dedykacją dla mnie od Grzegorza Łapanowskiego.
Bardzo Ci Grzegorz za nią dziękuję :)
Przepisy kulinarne zaprezentowane w tej książce przez Grzegorza Łapanowskiego są dowodem na to, że nawet stawiając sobie pewne ograniczenia w zakupach różnych gatunków ryb i owoców morza można przygotowywać wspaniałe, różnorodne i zdrowe potrawy. Naprawdę da się pogodzić zalecenia dietetyków dotyczące jedzenia ryb morskich conajmniej dwa razy w tygodniu z ochroną różnorodności biologicznej mórz i oceanów. 


Pod TYM ADRESEM możecie bezpłatnie i legalnie pobrać ze strony WWF Polska książkę "Ryby wybrane".



 Obejrzyjcie również ten film. WWF Polska, Szkoła na widelcu, lektor - Grzegorz Łapanowski :)


Mam jeszcze specjalne podziękowania dla Joasi autorki bloga Królestwo Garów za pośredniczenie w przekazaniu mi tej książki od Grzegorza :)