piątek, 10 lutego 2017

OBWARZANEK KRAKOWSKI





OBWARZANEK to kulinarny symbol naszego miasta, król krakowskich wypieków. Taki fast food o najdłuższej historii w Krakowie. Jest tradycyjnie sprzedawany z małych, przeszklonych wózków stojących niemal na każdym rogu wokół Rynku Głównego w Krakowie. Łącznie na terenie Krakowa mamy około 100 punktów sprzedaży obwarzanków, a na terenach gminnych 24 punkty.   Kupują go mieszkańcy miasta i turyści. Chrupiąca skórka i rozpływający się w ustach miękki i lekko słodkawy miąższ czynią go wyjątkowo smacznym. Być w Krakowie i nie zjeść obwarzanka? Tak się proszę państwa nie godzi; podróż niezaliczona :) To jakby być tu i nie zobaczyć Sukiennic, Kościoła Mariackiego, czy ziejącego ogniem Smoka Wawelskiego

 
obwarzanek, sukiennice, krakow, krakow do zjedzenia, Obwarzanek krakowski ma kształt pierścienia o średnicy 12 do 17 cm i grubość od 2 do 4 cm. Może ważyć od 80 do 120 g. Jego kolor waha się od jasnozłocistego do jasnobrązowego. Ma lśniącą, lekko twardą, chrupiącą  skórkę o gładkiej lub lekko chropowatej powierzchni i widocznym splocie. Miąższ obwarzanka jest miękki i jasny. Obwarzanki formowane są ręcznie więc każdy ma nieco inny kształt. Uformowane obwarzanki są obwarzane (czyli zanurzane we wrzącej wodzie), ozdabiane makiem, solą, sezamem lub innymi posypkami i dopiero potem pieczone.  Najsmaczniejsze są  zaraz po ostygnięciu. Już po kilku godzinach tracą chrupkość. 
 

Zabieramy was dziś do krakowskiej wytwórni obwarzanków  Roberta Lewandowskiego. Zobaczcie krok po kroku w jaki sposób są wypiekane.

 





Ciasto na obwarzanki składa się z: mąki pszennej (możliwe jest stosowanie do 30% mąki żytniej), tłuszczu, cukru, drożdży, soli i wody. Nie dodaje się żadnych chemicznych polepszaczy piekarniczych. Po dokładnym wymieszaniu zostaje pozostawione do wstępnego wyrastania. Jego czas zależy od temperatury otoczenia; w zimną, jesienną czy  zimową noc trwa to godzinę.




Wyrośnięte ciasto wałkuje się i dzieli na mniejsze kawałki - tzw. sulki mające określoną wagę, długość i grubość.

sulki




Dwie sulki skręca się spiralnie wzdłuż osi. Później formuje się pierścień skręcając je wokół dłoni, a następnie zaciera się obwarzanek o stół by dobrze skleić jego końce.




Piekarze formują obwarzanki w zadziwiającym tempie. To trwa sekundy. Zwinność ich dłoni jest niesamowita. Trudno dostrzec okiem i jeszcze trudniej uchwycić aparatem jak to robią. Gotowe obwarzanki dosłownie latają ponad wielkim stołem podawane w kierunku sit na których będą obwarzane. W ciągu godziny w piekarni Pana Roberta Lewandowskiego może powstać nawet 2000 obwarzanków. 

Po chwili wyrastania obwarzanki poddaje się obwarzeniu, czyli zanurzaniu na kilka sekund we wrzącej wodzie. Dzięki temu zabiegowi obwarzanki zyskują później chrupiącą skórkę. Po odsączeniu piekarze dekorują je makiem, sezamem, solą lub żółtym serem i pieką.


  



Gdy w pospiechu poranka w drodze do pracy lub szkoły kupujecie jeszcze ciepłe i cudownie chrupiące obwarzanki pamiętajcie, że ktoś tej nocy nie spał by je dla was upiec. 













Od 30 października 2010 r. obwarzanek krakowski wpisany jest do unijnego rejestru jako Chronione Oznaczenie Geograficzne. Znakiem tym mogą być opatrzone tylko obwarzanki wypiekane w granicach administracyjnych miasta Krakowa i powiatów krakowskiego oraz wielickiego. 
 

Pierwsze wzmianki na temat tego wypieku w kształcie pierścienia pochodzą z 1394 r., z czasów Jagiellonów.  W księgach finansowych dworu króla Władysława Jagiełły i królowej Jadwigi zapisano: „dla królowej pani pro circulis obrzanky 1 grosz„ (circulis obrzanky - to łacińska nazwa obwarzanka związana z jego kolistym kształtem).
 
Więcej o tradycyjnych i regionalnych produktach małopolskich możecie przeczytać W TYM NASZYM ARTYKULE

3 komentarze:

  1. Aj, aj - uwielbiam!
    Pojadę do Krakowa w przyszłym roku, to będę zajadać cały dzień!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham te obwarzanki! Kiedy byliśmy na wakacjach w Krakowie, obkupiłam się i wiozłam całą torbę do domu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam te obwarzanki, a najbardziej te z sezamem .... zazdroszczę tak cudownej wycieczki:). pewnie wyszłabym stamtąd z pełną garścią świeżych obwarzanków:)

    OdpowiedzUsuń