czwartek, 17 stycznia 2013

dieta 1200 kalorii - ALE ŻEBY MNIE WŁASNA BABA TAK PASZTETEM OSZUKIWAŁA !!!




U nas ferie zimowe; dzieciaki na obozie narciarskim.
Wraca facet z pracy i od progu podśpiewuje sobie Kazika : "wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni, gdy nie ma w domu dzieci to jesteśmy niegrzeczni..." :):):):) 
Tak wieeecie, coraz niższym głosem śpiewa :):)
- A co Ty mi tu kochanie dzisiaj ugotowałaś ?
- Dzisiaaaaj ... dzisiaj pasztet :)
- PAAAASZTET !!!
To jest ta scena, w której - jak na jakiejś kreskówce - jemu obiekt pożądania zaczyna w oczach pulsować; nie, nie ja :):)  PASZTET  DZIADKA  TADKA ! :) 
- Mmmrrrrrr, ty wiesz co ja lubię :):) a tam tyle kalorii ... pomyślmy, jakby je tu spalić  ??? :):):)

                                                                    ***


- Ale to nie jest mój pasztet !?!?
-Nieee ??? :):):)
- Nooo NIE !
- Ale czego mu brakuje ? :)
- MIĘSA !?!  WĄTRÓBKI !?!  PODGARDLA ODROBINY !?!  :)  

ŻEBY  MNIE  WŁASNA  BABA TAAAK  PASZTETEM OSZUKIWAŁA !  



WEGETARIAŃSKI  PASZTET  Z SOCZEWICY 

SKŁADNIKI :

* 200 g czerwonej soczewicy
* 1 marchewka
* 1 mała pietruszki
* 1 łyżeczka oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
* 1 łyżka mąki pszennej
* 1/2 szklanki otrębów owsianych (mogą być inne)
* przyprawy : papryka czerwona , kminek mielony ,  PRZYPRAWA KRÓLEWSKA - w jej skład wchodzą : kozieradka , cebula , czosnek , lubczyk , majeranek , papryka ostra i słodka , tymianek , sól i kminek - (przypraw nie żałuję !)
2 ząbki czosnku zmiażdżony w wyciskarce
* 1/4 pora
* trochę pokrojonej w kostkę papryki kolorowej (opcjonalnie)
* ziarna słonecznika lub dyni do obsypania pasztetu 


WYKONANIE :

Soczewicę płuczemy, marchew i pietruszkę obieramy i kroimy w plastry.
Soczewicę marchew i pietruszkę zalewamy niewielką ilością wody; gotujemy na małym ogniu często mieszając przez około 20 minut (woda powinna w tym czasie odparować). Przez chwilę studzimy, dodajemy pokrojony w kostkę por i przyprawy. MIKSUJEMY NA GŁADKĄ MASĘ. Dosypujemy otręby owsiane i mąkę, dodajemy pokrojoną w kostkę paprykę. Przekładamy do foremki do pieczenia (u mnie -mała keksówka). Obsypujemy ziarnami słonecznika i przyprawami.
Pieczemy około 1 godzinę w temperaturze 170 stopni.




























Przepis na pasztet soczewicowy pochodzi z blogu [ARNIKI] .




Przepis na PASZTET DZIADKA TADKA znajdziecie TU


35 komentarzy:

  1. Mmmm... wygląda smakowicie! nie robiłam nigdy pasztetu bez mięsa :)Zawsze robię drobiowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam , że to też był mój pierwszy wegetariański pasztet :)
      Mnie bardzo smakuje ... ale mój krytyk kulinarny nadal stoi na stanowisku "że czegoś mu w tym pasztecie brakuje " :):):)

      Usuń
    2. Hi hi :) Mężczyźni... :) tylko mięso i mięso!

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że Ci wybaczył taką "małą" zamianę:) Śliczne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wybaczył ... jakoś mu tę "zamianę" wynagrodziłam :)

      Usuń
  3. pasztet z soczewicy to mój ulubiony! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie bardzo smakuje ... choć przyznaję się , że wolę ten mięsny :)

      Usuń
  4. Uwielbiam pasztet z soczewicy, dodaję z przypraw garam masalę. Piękny ten twój, cudne kolorki na zdjęciu:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam mało doświadczenia w doprawianiu wegetariańskich potraw ... bardzo dziękuję za radę ... trochę przypraw muszę dokupić :) ... Arnika doprawia pasztet kozieradką - ja kozieradkę miałam tylko w przyprawie królewskiej ... będę eksperymentować i czekać na kolejne podpowiedzi :)

      Usuń
    2. Prawdę mówiąc kozieradka to mój nowy nabytek i użyłam jej pierwszy raz do pasztetu:) Mi do strączkowych bardzo pasuje czubryca, zwłaszcza do wszelkich fasolek.

      Usuń
  5. Niezły pasztet! :-)Pasztet to fajna sprawa, bo stwarza wiele możliwości kombinacji smakowych. Taki z soczewicy produkuję od czasu do czasu i bardzo nam wszystkim smakuje. Twój wygląda cudnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. muszę tylko przekonać mojego męża , że pasztet nie musi być tylko mięsny :) ale jak tu konkurować z pasztetem dziadka Tadka ? :):):)

      Usuń
  6. co to za przyprawa królewska??
    bardzo często taki pasztet przygotowuję, chętnie spróbowałabym go przyprawić przyprawą królewską proszę o odp. na email jeśli to nie kłopot: kuchniauli@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to żaden kłopot :)
      uzupełnię też wpis , bo zapomniałam sprecyzować w nim składu przyprawy ... mój błąd :)

      Usuń
  7. Hehe, ja zgadzam się z Twoim facetem! Taki pasztet to istne oszukaństwo!

    Bardzo ładny blog i anegdota "o pasztecie" świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to taki "prawie " pasztet :) a powszechnie wiadomo , że "prawie " robi wielką różnicę :):) ALE DIETA - TO DIETA !

      a anegdota - samo życie / do kuchni / :):):)

      Usuń
  8. Robilam kiedys. Mnie osobiscie bardzo bardzo smakowal. Niestety w domu wielu zwolennikow nine znalazl... A szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż ... ja uznałam , że z facetem trzeba jak z dzieckiem - POWOLI :):) widocznie była to dla niego za wielka rewolucja na talerzu w za szybkim czasie :)... mam nadzieję , że jeszcze się przekona do takich dań , a jeśli nie - to nie problem - mnie ten pasztet bardzo smakuje :)

      Usuń
  9. O znam to uczucie zawodu u faceta...Najpierw chcą diety a potem marzą o tłustych konkretach. Jesteś wielka! Nie bylo mnie kilka dni przy internecie i tęskniłam:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ankawell, nie wiem czy doczytałaś w moich komentarzach - nam smakuje odgrzewany (bardziej niż na zimno). Kroję na plastry i zrumieniam na patelni na małej ilości oliwy, do tego ćwikła i jest pysznie i do tego jakoś bardziej pasztetem smakuje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam :) i nawet wczoraj tak właśnie plaster pasztetu na ciepło przygotowałam sobie na kolację :):)
      dla mnie ekstra :) mój facet wolał jednak szynkę wołowa - jego wybór...zawsze wychodzę z założenia , że każdy może czegoś nie lubić i przymusu w jedzeniu nie ma :) grunt , że od diety nie odstępuje :):)

      Usuń
    2. Zgadza się, nie ma co "uszczęśliwiać" na siłę:)

      Usuń
  11. super :) przy czym historia - bezcenna :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)
      a historia - samo życie / od kuchni widziane / :):)

      Usuń
  12. Ja co prawda pasztetu z soczewicy nie robiłam, ale ostatnio ugotowałam pierogi z soczewicą... i się zakochałam w ich smaku!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty mi nie opowiadaj o pierogach , bo ja na samą o nich myśl mam ślinotok :):):)

      Usuń
  13. Kiedy wroce do domu podam Ci przepis na pasztet, w ktorym nie czuje sie braku miesa - ale sa w nim ziemniaki, jadacie na diecie ziemniaki?

    OdpowiedzUsuń
  14. ja zawsze chcialam taki pasztetu wyprobowac...hm moze w ten weekend

    OdpowiedzUsuń
  15. Ach te chłopy :D
    Pasztet wygląda bardzo zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  16. jeszcze nigdy nie robiłam pasztetu warzywnego, ale już kilka razy myślałam o tym, wygląda bardzo zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  17. mam wielką ochotę go przygotować! i na pewno to zrobię:-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pyszny :)
    Wczoraj upiekłam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam,
    zrobiłam przepięknie wyglądający pasztet. Ale niestety mnie i mojemu partnerowi nie smakował :( nie wiem, może coś źle zrobiłam ale wyszedł mdły. Jednak przepis prosty i wszystkich fanów soczewicy zachęcam do zrobienia go. Jednak nam nie przypadł do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  20. Proszę o informację jak wygląda kaloryczność tego pasztetu. Czy ma Pani takie wyliczenia?

    OdpowiedzUsuń